Największe wyzwanie na 2015

Jeszcze do wczoraj myślałem, że największym wyzwaniem na Nowy Rok będzie przebiegnięcie maratonu. Dziś już wydaje się to drobiazgiem. Nawet ostateczne rzucenie palenia 3 lata temu jest niczym, w porównaniu do tegorocznego planu. A wszystko za sprawą:

人生がときめく片づけの魔法;

Oczywiście, książki tej nie czytałem w oryginale – mam wersję angielską, a ta pnie się w tym roku w górę na liście bestsellerów New York Timesa. Czytaj dalej Największe wyzwanie na 2015

Googled

Wczoraj przez ponad 5 godzin w samochodzie słuchałem audiobooka Kena Auletty „Googled”. Dziś musiałem doczytać. Jutro zapewne będę wyszukiwał fragmenty w Google Books.

Dla kogoś, kto tak jak ja, śledzi na bieżąco raporty roczne Google, Amazona, Facebooka i innych firm nowych technologii – rewelacji nie ma. Jest natomiast ładna narracja, która może wprowadzić w temat osoby postronne.

W pamięci zostanie mi kilka ilustracji, które będę mógł wykorzystywać na szkoleniach.

Odkrycie, że przyszłość mediów została przewidziana znacznie wcześniej, niż myślałem i że początek umierania incumbentów był znacznie dłuższy – to lekcja, że sygnałów wczesnego ostrzegania trzeba szukać gdzie nie tam, gdzie dotychczas szukano; zanim pojawią się w sprawozdaniach finansowych, jest już pozamiatane.

Na marginesie jest też coś, co daje do myślenia – multitasking nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, ale gdy musimy koncentrować się na drodze albo na innych czynnościach, a mózg próbuje sobie poradzić z pewnymi informacjami – tylko tymi, które uderzają w jakieś struny – przekazuje je do podświadomości. Pomysły rosną. Dziś tego doświadczam.

Od kilku lat chodzi mi po głowie pomysł, że prawa autorskie przestaną wkrótce obowiązywać. Jest wiele powodów, dla których dochodzę do takich konkluzji – poczynając od bezsensownych patentów, poprzez wyspecjalizowane sądy wykorzystywane przez globalnych graczy „patentowych” po ilość informacji generowanej przez miliony niezależnych źródeł. I wreszcie, przy lekturze, dotarło do mnie, że Google powstało tylko dlatego, że nikt nie powiedział założycielom iż naruszają prawa autorskie na masową skalę. Otóż, by umożliwić wyszukiwanie, Google skopiował cały internet i do tego zrobił to w celach komercyjnych – już to jest naruszeniem prawa autorskiego i więcej nie trzeba dyskutować. To złamanie prawa zmieniło reguły gry na tyle, że „zwycięzcy nie będą sądzeni” – nie, żebym zachęcał do łamania prawa, ale pokazuję, że z tego tylko powodu prawo zapewne się zmieni. OK, Google polega w dużej mierze na prawach autorskich, ale to chyba tak, jakbyśmy w nowoczesnej fabryce utrzymywali stare maszyny parowe – użytku z nich nie będzie zbyt wiele, a nowe rozwiązania powstają w tej chwili w dużej mierze w oparciu o open source, albo w oparciu o źródła, które sobie praw autorskich nie chcą z różnych powodów zatrzymać.

Książki nie ma w języku polskim. Ale też osoby, które zechcą z niej skorzystać, zapewne poradzą sobie doskonale z językiem angielskim. Coraz częściej dociera do mnie, że w rynku docelowym na książki biznesowe czytelnicy wolą czytać w oryginale. W ciągu najbliższych kilku lat, Google zafunduje nam zapewne tłumaczenie kontekstowe oparte na AI, które pozwoli nam przełączać się płynnie pomiędzy językami bez szkody dla treści i estetyki. Dostaniemy też „samojazdy „® – słowotwórstwo moje – by odróżnić je od „samochodów”.

Zachęcam do lektury – szczególnie dobrze nadaje się na plażę 🙂 Ken Auletta, Googled. The End of the World As We Know It

Ken Auletta Googled

Wilk z Wall Street – film

O Wilku z Wall Street pisałem już 3 lata temu, przy okazji publikacji książki. Zapowiadała się ciekawie, ale nie przypadła mi wtedy do gustu – za dużo seksu, narkotyków i miłości do kasy… Dlatego też nie chciało mi się wybierać do kina. Postanowiłem poczekać, aż będę mógł zobaczyć ten film w zaciszu domowym. Wczoraj w końcu zmusiłem się do obejrzenia i refleksję mam taką – szkoda czasu. Warto zobaczyć tylko dwa fragmenty:

1. Sprzedaj mi ten długopis – gdy bohater postanawia założyć firmę

 
2. Sprzedaj mi ten długopis – w końcówce filmu, w trakcie szkolenia dla środowiska samorozwojowego

 
Pierwszy, bo w zasadzie streszcza w pigułce to co najważniejsze w biznesie. Drugi, bo prowadzi do dość smutnej refleksji (choć niektórzy postanawiają to wykorzystać biznesowo i tak jak nasz bohater wykorzystują bezwzględnie do zarabiania kasy).

Mam jeszcze jedną refleksję – to już chyba trzeci czy czwarty przypadek, gdy „nawrócony” biznesmen pisze książkę, kręci film i zamiast trzymać kurs – wraca do oszukiwania. Nie twierdzę, że „Wilk” jest winny, ale zobaczcie zresztą sami

 

Spark – rewolucja w mózgu

Spark: The Revolutionary New Science of ExerciseWracając wczoraj z Lublina do Gdańska wysłuchałem pół tego audiobooka.

Na trasie Lublin – Warszawa tego nie polecam! Tu najlepiej słuchać „Jazdy Walkirii” Wagnera, ale koniecznie z odgłosem helikopterów ze ścieżki dźwiękowej Czasu Apokalipsy Coppoli! Dla tych, którzy nie pamiętają, polecam ten fragment.

Na trasie Warszawa – Gdańsk już było spokojniej i mogłem sobie posłuchać książki. Co prawda, słuchanie nie zastąpi czytania, ale treści są w niej bardzo interesujące.

W skrócie – by mózg mógł się rozwijać, musimy ćwiczyć!

Dotyczy to nie tylko młodzieży, ale i osób starszych. Potrzebne są dwa rodzaje ćwiczeń – bieganie i coś bardziej skomplikowanego, jak np. wspinaczka na ścianie albo chodzenie po linie… I choć nie wiemy jeszcze dokładnie ile trzeba ćwiczyć (według autora im więcej, tym lepiej ale tak by nie przedobrzyć i nie nabawić się kontuzji), to wiemy, że ćwiczenie jest naturalnym lekarstwem na depresję, na uzależnienia na ADHD i na wiele innych chorób.

Co ciekawe, bieganie powoduje zmianę nastawienia do świata – biegacze stają się bardziej optymistyczni i otwarci. Badania pokazują, że nie ma takiego samego efektu w sportach siłowych. Dlatego autor zaleca, by każdy dobrał sobie własną mieszankę.

Książka nie jest łatwa w czytaniu, ale jest absolutnie fascynująca. Do tego bardzo użyteczna dla każdego menedżera. Być może dlatego Japońskie firmy organizowały kiedyś obowiązkowe przerwy na ćwiczenia fizyczne (ten temat wypadałoby kiedyś odświeżyć i zobaczyć czy coś się tu nie zmieniło).

Polecam lekturę Spark w amazon.com

Kryzys globalny

Kryzys globalny. Początek czy koniec?Początek czy koniec?

Mimo, iż niektórzy ekonomiści twierdzą, że kryzys został już zażegnany, wydaje mi się, że tak naprawdę jeszcze się nie zaczął. To co obserwowaliśmy na rynkach było w mojej ocenie tylko przygrywką do prawdziwego kryzysu – tego, który nadejdzie za kilka lat. Dlatego też uważam, że książkę zredagowaną przez Jana Winieckiego trzeba bezwzględnie przeczytać.

Nie znajdziemy w niej co prawda gotowych recept na wychodzenie z kryzysu, ale poprzez lepsze zrozumienie zjawisk, które do niego doprowadziły, być może będziemy w stanie lepiej przygotować się na to, co nas w niedalekiej przyszłości czeka.

I jeszcze jedna uwaga – nie jest to książka impulsowa. Teksty w niej zawarte są gruntownie przemyślane i wydaje mi się, że będą dojrzewać jak wino. Oprócz tego, że będzie stanowić podstawę do dyskusji, to stanie się zapewne również materiałem źródłowym dla przyszłych historyków.

Gorąco zapraszam do lektury. Książkę można nabyć już tutaj.

Do księgarni trafi zapewne niebawem. Czytaj dalej