Amber Gold jak bumerang

Zdębiałem, gdy przeczytałem artykuł o tym, że łódzka prokuratura dopiero zaczyna śledzić gdzie trafiały pieniądze Amber Gold. Po ponad 4 latach od ogłoszenia upadłości skończy się zapewne tym, że zanim połapią się w materiale dowodowym – przy 19 tys. poszkodowanych – 400 tomów akt urośnie do kilku tysięcy, zarzuty się przedawnią, a państwo P. pozwą o odszkodowanie za bezprawne aresztowanie i utratę znacznego majątku. Czytaj dalej Amber Gold jak bumerang

Miller, Heiman i Tuleja

Wczoraj ponownie dzień spędzony na projektowaniu nowych szkoleń.

Odgrzebałem starą książkę, jeszcze z 1987 roku i okazuje się, że aż tak wiele nie straciła na swojej wartości. Mało tego, firma dwóch głównych autorów jest teraz największą firmą oferującą szkolenia sprzedażowe. W ciągu ostatnich kilku lat pochłonęła swoich głównych konkurentów: Huthwaite, AchieveGlobal, Channel Enablers, Impact Learning Systems i CSO Insights. Z typowej firmy szkoleniowej stała się teraz wielkim konglomeratem sprzedającym doradztwo, szkolenia i badania. Wszystko po to, by przetrwać na rynku, na którym w ostatnich latach widoczne są wielkie zmiany. Czytaj dalej Miller, Heiman i Tuleja

Portale społecznościowe – czy czas na rozwód?

W piątkowy wieczór czytałem interesujący artykuł Cala Newporta w New York Timesie pod dość prowokującym tytułem: „Porzuć media społecznościowe. Twoja kariera może od tego zależeć”.

Autor jest dość młodym profesorem informatyki, który nie ma kont na portalach społecznościowych. Uważa, że strach jego generacji przed niebytem w Internecie jest mocno przesadzony. Wbrew wszechobecnym zaleceniom internetowych autorytetów by budować silne marki osobiste, autor usiłuje przekonać swoich odbiorców by poszli pod prąd. Namawia ich by pozamykali swoje konta. Czytaj dalej Portale społecznościowe – czy czas na rozwód?

Refleksja o szkoleniach

Przygotowywałem ostatnio nowy projekt szkoleniowy i z uporem maniaka naszła mnie znajoma refleksja, która towarzyszy mi od dawna.

Jak konkurować na rynku szkoleniowym?

Zacznijmy od potrzeby, gdzie często klient myśli że dzięki szkoleniom coś się wydarzy – wzrośnie sprzedaż, poprawi się jakość obsługi klienta, poprawi się jakość portfela kredytowego, wzrośnie innowacyjność albo kadra kierownicza stworzy nową, rewolucyjną strategię. Owszem, szkolenie może zakończyć się takim skutkiem, ale często problem leży zupełnie gdzieś indziej. Często też szkolenie może okazać się demotywatorem, a więc odnieść skutek odwrotny do zamierzonego. Czytaj dalej Refleksja o szkoleniach

Deutsche Bank – grecka tragedia w niemieckiej instytucji

Ukradłem tytuł Damodaranowi, – celowo! 🙂 Od ponad dwóch dekad go uwielbiam, ale z jego wyceną Deutsche Banku nie mogę się zgodzić. Z tytułem jednak trafił w samo sedno.

Cechą charakterystyczną greckiej tragedii było to, że kończyła się ona zawsze katastrofą, a często śmiercią głównego bohatera. Było to karą bogów za przekroczenie dozwolonych granic. W tym kontekście Damodaran ma rację w tytule. Myślę, że narzuciła mu to jego podświadomość. Inaczej zatytułowałby wpis tragikomedią, bo w tym starożytnym gatunku było dobre zakończenie. Czytaj dalej Deutsche Bank – grecka tragedia w niemieckiej instytucji

Paweł Reszka – „Chciwość”

W podtytule: „Jak nas oszukują wielkie firmy”.

W zasadzie nic więcej nie trzeba komentować. I choć autor pisał głównie o doradcach bankowych, agentach ubezpieczeniowych i o pośrednikach finansowych, to mechanizmy stosowane są także przez inne firmy. Po lekturze, każdy znajdzie zapewne przykłady jak został zrobiony w konia w podobny sposób. Z tej perspektywy, jest to lektura obowiązkowa, która dla większości z nas będzie najlepszą inwestycją w życiu.  Czytaj dalej Paweł Reszka – „Chciwość”

Dobra zmiana w podatkach

Wyczytałem właśnie, że do projektu nowelizacji Ordynacji wprowadzono przepis, zgodnie z którym podatnicy prowadzący księgi podatkowe za pomocą programów komputerowych mają być zobowiązani – bez wezwania ze strony organu podatkowego – do przekazywania drogą elektroniczną resortowi finansów danych z prowadzonej ewidencji VAT. Wygląda na to, że MF dąży do uzyskania całkowitej kontroli nad zapisami księgowymi i podatkowymi w firmach.

Podobne pomysły realizowane były w Trzeciej Rzeszy. 11 listopada 1937 roku wprowadzono tam jednolity plan kont, dzięki czemu niemiecka biurokracja miała możliwość sprawowania ścisłej kontroli podatkowej i analizowania rentowności przedsiębiorstw.

Jutro idę do biblioteki wypożyczyć „Historię społeczną Trzeciej Rzeszy” Richarda Grunbergera, bo z dnia na dzień widzę coraz więcej analogii. Wygląda na to, że IV Rzeczypospolita – świadomie bądź nieświadomie – wzoruje się na Trzeciej Rzeszy. Trzeba doczytać by przewidzieć jakie mogą być kolejne kroki.