Wilk z Wall Street – film

O Wilku z Wall Street pisałem już 3 lata temu, przy okazji publikacji książki. Zapowiadała się ciekawie, ale nie przypadła mi wtedy do gustu – za dużo seksu, narkotyków i miłości do kasy… Dlatego też nie chciało mi się wybierać do kina. Postanowiłem poczekać, aż będę mógł zobaczyć ten film w zaciszu domowym. Wczoraj w końcu zmusiłem się do obejrzenia i refleksję mam taką – szkoda czasu. Warto zobaczyć tylko dwa fragmenty:

1. Sprzedaj mi ten długopis – gdy bohater postanawia założyć firmę

 
2. Sprzedaj mi ten długopis – w końcówce filmu, w trakcie szkolenia dla środowiska samorozwojowego

 
Pierwszy, bo w zasadzie streszcza w pigułce to co najważniejsze w biznesie. Drugi, bo prowadzi do dość smutnej refleksji (choć niektórzy postanawiają to wykorzystać biznesowo i tak jak nasz bohater wykorzystują bezwzględnie do zarabiania kasy).

Mam jeszcze jedną refleksję – to już chyba trzeci czy czwarty przypadek, gdy „nawrócony” biznesmen pisze książkę, kręci film i zamiast trzymać kurs – wraca do oszukiwania. Nie twierdzę, że „Wilk” jest winny, ale zobaczcie zresztą sami

 

Buddha Mountain

W samolocie do BKK obejrzałem wspaniały film.

 

 

Fan BingBing – rewelacyjna kreacja, choć pozostali aktorzy również świetni. Jest w tym filmie jakiś niefilmowy realizm. Przypomina mi to Chinkę, którą oglądaliśmy jakiś czas temu.

Coraz bardziej przekonany jestem, że będzie nam trudno wygrać z Chinami – niezależnie od kategorii w której startujemy – czy będzie to film, muzyka, sztuka, czy też biznes.

Świątecznie o marketingu

Obejrzałem dziś prezentację Morgana Spurlocka na TED. To facet, dzięki któremu mój syn przestał chodzić do McDonalda (film „Super Size Me”).

Wystąpieniem na TED zaostrzył mi apetyt na swój najnowszy dokument. Nie bardzo jednak mogę zrozumieć, dlaczego na razie ten film wyświetlany jest tylko w wybranych kinach w USA, w Londynie pokazany zostanie dopiero we wrześniu, a o dostępności na DVD na razie ani mru mru. Być może jest w tym jakiś ukryty marketingowy cel, którego nie ogarniam… Czytaj dalej Świątecznie o marketingu

The Commitments

The CommitmentsMusiałem odreagować QE2.

Obejrzeliśmy więc dziś ponownie jeden z moich ulubionych filmów – „The Commitments”. Akcja toczy się w północnym Dublinie, gdzie młody Jimmy Rabbite kompletuje zespół soulowy.

Irlandczycy są czarnymi Europy. Dublińczycy są murzynami Irlandii. Północni Dublińczycy są czarnuchami Dublina. Jestem czarny i jestem z tego dumny” – dialogi po prostu kultowe.

Czytaj dalej

Filmweb

Facebook dokonał rewolucji i tym samym dostarczył nowych możliwości swojej konkurencji, która konkurencją być przestała.

Poprzez integrację z Facebookiem Filmweb jest chyba jednym z pierwszych polskich portali tematycznych, który doświadczy zapewne niesłychanego wzrostu w najbliższych latach. Z portalu dostarczającego „content” stanie się portalem prawdziwie społecznościowym – właśnie poprzez integrację społeczności wokół zgromadzonej w portalu treści.

Jest to, co prawda, moja wyłącznie subiektywna ocena dokonana „na nosa” – bez żadnych szczegółowych analiz, ale wydaje mi się, że tym razem, wychwyciłem „punkt przełomowy” (The Tipping Point, według Gladwella). Omnigence Sp. z o. o dodaję do grona obserwowanych spółek, bo potencjał widzę przed nią ogromny. Dodam przy tym, że nie znam ani właściciela, ani ludzi tworzących zespół Filmwebu, ani żadnej ze spółek bądź brandów tworzących Omnigence Group. Nie widziałem sprawozdań finansowych, nie czytałem raportów zarządów. Nie wiem nawet dokładnie czym zajmują się pozostałe spółki z grupy. Czuję jednak, że Filmweb zrobi odjazd! Nie wiem też, czy decyzja o integracji z FB była świadomą decyzją strategiczną, czy też podjęta od tak – bez żadnych głębokich dyskusji – ot, dorzucono po prostu facebookową aplikację. Mój nos mówi mi jednak, że decyzja ta zmieni drastycznie losy Filmwebu.

Jedyne, co może im przeszkodzić w rozwoju, to brak kapitału. Aż mnie korci by zerknąć w sprawozdanie finansowe i zobaczyć jedną tylko pozycję – kapitały własne. Zaczynali z kapitałem podstawowym 50 tys. PLN. Ciekaw jestem niezmiernie jak sobie z tą kwotą radzili przez ostatnie 12 lat.

Gdyby ktoś zechciał o tym porozmawiać, zapraszam do dyskusji w komentarzach.