Smartcuts – Shane Snow

SmartcutsRok 2015 zacząłem lekturą tej książki, bo w epilogu autor opisał historię, która potrzebna mi była na warsztat strategiczny dla klienta. Przeczytałem ją dość szybko, choć odniosłem wrażenie, że zabrakło dobrego procesu edycji. Czytaj dalej Smartcuts – Shane Snow

Reklamy

Narzędzia strategiczne

Harvard Business Review promuje ostro swoją najnowszą książkę „Your Strategy Needs a Strategy: How to Choose and Execute the Right Approach”.

Trzech autorów to partnerzy zarządzający BCG, a więc firmy, która wniosła do zarządzania strategicznego przede wszystkim matrycę BCG: Czytaj dalej Narzędzia strategiczne

Weekendowe lektury: Co na to Google

Jarvis: What Would Google DoZmusiłem się w końcu do doczytania kolejnej książki o Google, zwłaszcza, że w wersji papierowej przeleżała się 5 lat na półce, a jako audiobook – zapodziała się w czeluściach twardego dysku na ponad 2 lata.

Nie wiem, dlaczego tak trudno przychodziło mi jej dokończenie. Być może dlatego, że czytałem ją już uprzednio w kawałkach na blogu autora. Może odkładałem ją ze względu na styl, który mi nie pasuje i nieco mnie denerwuje? A może powód był bardziej osobisty? Po prostu Jarvis opisał moje przemyślenia w kilku obszarach i zrobił to przede mną…

W każdym bądź razie przez książkę warto się będzie przedrzeć – zwłaszcza, że jest wersja polska: „Co na to Google” – cena w księgarni naukowej też nie jest wygórowana.

Wbrew tytułowi książka wcale nie jest o Google – opisuje zmiany, które zachodzą w świadomości społecznej po upowszechnieniu internetu. Autor próbuje pokazać jakie będą logiczne konsekwencje tych zmian. Wyjaśnia dlaczego gazety tracą czytelników, dlaczego spada widownia tradycyjnych programów telewizyjnych, dlaczego szkoły powinny zmienić programy nauczania, a przede wszystkim – jak bardzo genialny jest blog autora i jego przemyślenia.

Autopromocja, autopromocja i autopromocja… Trzeba mu jednak przyznać, że chyba skuteczna.

Gdy Jeff kupił laptopa Della i zapłacił za dodatkową gwarancję napraw domowych, z których nie mógł skorzystać, napisał na swoim blogu Dell lies. Dell sucks. Nieco to rozpromował, wywiązała się całkiem spora akcja, dostał zwrot pieniędzy i kupił sobie Apple.

Na tym mogłoby się skończyć, ale przecież jako genialny blogger nie mógł tego tak zostawić. Przygotował case study – jak radzić sobie z niezadowolonym klientem (blogerem). Jeździł później przez kilka lat ze szkoleniami i wykładami, by w końcu opisać to w pierwszym rozdziale omawianej lektury…

Ech, może i ja powinienem spróbować swojej skuteczności z butami Asics’a, które rozerwały się na cholewce po mniej niż 100 km. biegu…

Wracając do Jarvisa – jest sporo ciekawych historii i choć książka jest nieco przydługa na plażową lekturę nadaje się całkiem nieźle. Ja idę się teraz rozbiegać w lesie.

 

Googled

Wczoraj przez ponad 5 godzin w samochodzie słuchałem audiobooka Kena Auletty „Googled”. Dziś musiałem doczytać. Jutro zapewne będę wyszukiwał fragmenty w Google Books.

Dla kogoś, kto tak jak ja, śledzi na bieżąco raporty roczne Google, Amazona, Facebooka i innych firm nowych technologii – rewelacji nie ma. Jest natomiast ładna narracja, która może wprowadzić w temat osoby postronne.

W pamięci zostanie mi kilka ilustracji, które będę mógł wykorzystywać na szkoleniach.

Odkrycie, że przyszłość mediów została przewidziana znacznie wcześniej, niż myślałem i że początek umierania incumbentów był znacznie dłuższy – to lekcja, że sygnałów wczesnego ostrzegania trzeba szukać gdzie nie tam, gdzie dotychczas szukano; zanim pojawią się w sprawozdaniach finansowych, jest już pozamiatane.

Na marginesie jest też coś, co daje do myślenia – multitasking nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, ale gdy musimy koncentrować się na drodze albo na innych czynnościach, a mózg próbuje sobie poradzić z pewnymi informacjami – tylko tymi, które uderzają w jakieś struny – przekazuje je do podświadomości. Pomysły rosną. Dziś tego doświadczam.

Od kilku lat chodzi mi po głowie pomysł, że prawa autorskie przestaną wkrótce obowiązywać. Jest wiele powodów, dla których dochodzę do takich konkluzji – poczynając od bezsensownych patentów, poprzez wyspecjalizowane sądy wykorzystywane przez globalnych graczy „patentowych” po ilość informacji generowanej przez miliony niezależnych źródeł. I wreszcie, przy lekturze, dotarło do mnie, że Google powstało tylko dlatego, że nikt nie powiedział założycielom iż naruszają prawa autorskie na masową skalę. Otóż, by umożliwić wyszukiwanie, Google skopiował cały internet i do tego zrobił to w celach komercyjnych – już to jest naruszeniem prawa autorskiego i więcej nie trzeba dyskutować. To złamanie prawa zmieniło reguły gry na tyle, że „zwycięzcy nie będą sądzeni” – nie, żebym zachęcał do łamania prawa, ale pokazuję, że z tego tylko powodu prawo zapewne się zmieni. OK, Google polega w dużej mierze na prawach autorskich, ale to chyba tak, jakbyśmy w nowoczesnej fabryce utrzymywali stare maszyny parowe – użytku z nich nie będzie zbyt wiele, a nowe rozwiązania powstają w tej chwili w dużej mierze w oparciu o open source, albo w oparciu o źródła, które sobie praw autorskich nie chcą z różnych powodów zatrzymać.

Książki nie ma w języku polskim. Ale też osoby, które zechcą z niej skorzystać, zapewne poradzą sobie doskonale z językiem angielskim. Coraz częściej dociera do mnie, że w rynku docelowym na książki biznesowe czytelnicy wolą czytać w oryginale. W ciągu najbliższych kilku lat, Google zafunduje nam zapewne tłumaczenie kontekstowe oparte na AI, które pozwoli nam przełączać się płynnie pomiędzy językami bez szkody dla treści i estetyki. Dostaniemy też „samojazdy „® – słowotwórstwo moje – by odróżnić je od „samochodów”.

Zachęcam do lektury – szczególnie dobrze nadaje się na plażę 🙂 Ken Auletta, Googled. The End of the World As We Know It

Ken Auletta Googled

Spark – rewolucja w mózgu

Spark: The Revolutionary New Science of ExerciseWracając wczoraj z Lublina do Gdańska wysłuchałem pół tego audiobooka.

Na trasie Lublin – Warszawa tego nie polecam! Tu najlepiej słuchać „Jazdy Walkirii” Wagnera, ale koniecznie z odgłosem helikopterów ze ścieżki dźwiękowej Czasu Apokalipsy Coppoli! Dla tych, którzy nie pamiętają, polecam ten fragment.

Na trasie Warszawa – Gdańsk już było spokojniej i mogłem sobie posłuchać książki. Co prawda, słuchanie nie zastąpi czytania, ale treści są w niej bardzo interesujące.

W skrócie – by mózg mógł się rozwijać, musimy ćwiczyć!

Dotyczy to nie tylko młodzieży, ale i osób starszych. Potrzebne są dwa rodzaje ćwiczeń – bieganie i coś bardziej skomplikowanego, jak np. wspinaczka na ścianie albo chodzenie po linie… I choć nie wiemy jeszcze dokładnie ile trzeba ćwiczyć (według autora im więcej, tym lepiej ale tak by nie przedobrzyć i nie nabawić się kontuzji), to wiemy, że ćwiczenie jest naturalnym lekarstwem na depresję, na uzależnienia na ADHD i na wiele innych chorób.

Co ciekawe, bieganie powoduje zmianę nastawienia do świata – biegacze stają się bardziej optymistyczni i otwarci. Badania pokazują, że nie ma takiego samego efektu w sportach siłowych. Dlatego autor zaleca, by każdy dobrał sobie własną mieszankę.

Książka nie jest łatwa w czytaniu, ale jest absolutnie fascynująca. Do tego bardzo użyteczna dla każdego menedżera. Być może dlatego Japońskie firmy organizowały kiedyś obowiązkowe przerwy na ćwiczenia fizyczne (ten temat wypadałoby kiedyś odświeżyć i zobaczyć czy coś się tu nie zmieniło).

Polecam lekturę Spark w amazon.com

Lektury na wiosnę (1)

Na liście moich lektur w tym tygodniu następujące pozycje z wydawnictwa McGraw-Hill:

Mam też dwie nowe książki dla inwestorów giełdowych. W zasadzie powinienem chyba napisać dla giełdowych traderów, bo z inwestowaniem to mają one niewiele wspólnego.

Z listy ciekawie się też zapowiadają dwie książki o komunikacji i budowaniu zespołów.

Tylko czy ktoś oprócz mnie będzie chciał takie książki w naszym kraju czytać?

Czytaj dalej

Jazda bez trzymanki

Stiglitz Freefall (Jazda bez trzymanki)Jako zagorzały zwolennik wolnego rynku omijałem przez ostatnich kilka lat książki Stiglitza szerokim kręgiem.

Dwa dni temu zostałem jednak przywołany do tablicy. Postanowiłem na szybko uzupełnić braki w wiedzy. Przeczytałem jego ostatnią książkę. Dzięki Kindle mogłem stać się jej właścicielem w kilkadziesiąt sekund.

Przeczytałem uważnie.

W sumie nic nowego nie wnosi, ale… Czytaj dalej