Projektowanie szkolenia - luka szkoleniowa - obecne i spodziewane elementy wiedzy, umiejętności i postawy

Refleksja o szkoleniach

Przygotowywałem ostatnio nowy projekt szkoleniowy i z uporem maniaka naszła mnie znajoma refleksja, która towarzyszy mi od dawna.

Jak konkurować na rynku szkoleniowym?

Zacznijmy od potrzeby, gdzie często klient myśli że dzięki szkoleniom coś się wydarzy – wzrośnie sprzedaż, poprawi się jakość obsługi klienta, poprawi się jakość portfela kredytowego, wzrośnie innowacyjność albo kadra kierownicza stworzy nową, rewolucyjną strategię. Owszem, szkolenie może zakończyć się takim skutkiem, ale często problem leży zupełnie gdzieś indziej. Często też szkolenie może okazać się demotywatorem, a więc odnieść skutek odwrotny do zamierzonego.

Przed sprzedażą szkolenia należy więc każdorazowo wykonać analizę potrzeb szkoleniowych (APS) by zdiagnozować obecny stan wiedzy, umiejętności i postaw uczestników szkolenia, a także określić poziom, który chcemy by osiągnęli po zakończeniu programu. Kiedyś zaczynaliśmy od testów, rozmów z losowo wybranymi uczestnikami, obserwacji itd. itp. Dziś nie ma na to niestety budżetów. Żaden klient nie zapłaci za APS, a procedury stosowane przez działy HR z reguły dalekie są od ideałów. Wydaje mi się, że zatoczyliśmy krąg i powróciliśmy do stanu sprzed ćwierćwiecza. APS trzeba  teraz robić na skróty w trakcie jednego spotkania.

Owszem, w xxi wieku mamy pewne narzędzia, które pozwalają nam wykonać APS bez wiedzy klienta i przy stosunkowo niewielkim nakładzie środków: Google i portale społecznościowe. Ostatnio eksperymentuję trochę z wykorzystaniem kilku prostych algorytmów, bo na sztuczną inteligencję i Big Data mnie nie stać. Jak powszechnie wiadomo, modele im prostsze, tym z reguły skuteczniejsze, więc moje eksperymenty przynoszą dość niespodziewane skutki. To moja przewaga konkurencyjna🙂

Przy APS przyjmuję też założenie, że nie będę w stanie konkurować w obszarze dostarczania wiedzy. Jest to założenie dość zgrubne, ale niezwykle skuteczne. Bo jak mam konkurować z Google, Wikipedia, TED, YouTube, Coursera czy kindle Amazon.com? Dziś, jeśli ktoś chce pozyskać wiedzę, to może to zrobić od źródeł w ciągu kilku czy kilkunastu minut. Wystarczy tylko karta kredytowa, by mieć najnowsze książki, albo by uczestniczyć w studiach na najlepszych światowych uniwersytetach i pobierać nauki od noblistów. W tym obszarze na konkurencję nie mam szans!

Do niedawna przyjmowałem założenie, że konkurować mogę w obszarze nauczania praktycznych umiejętności. Dziś jest to prawdziwe tylko w obszarach niszowych, gdzie wiedzą nie dzielimy się zbyt chętnie albo tam, gdzie jestem tylko facylitatorem, a uczestnicy ćwiczą umiejętności na sobie. W każdym pozostałym przegrywam z filmikami na YouTube. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „How to …” i mamy setki filmików – od sposobów wiązania krawata, poprzez techniki sprzedaży, na budowie skomplikowanych robotów lub dronów kończąc. Niesłychanie skuteczne. Jeśli ktoś nie wierzy, poszukajcie wykładu na ted.com o tym jak youtuberzy uczą się gry na instrumentach, tricków na rowerach albo innych skomplikowanych czynności. Ostatnio czytałem, że chirurdzy uczą się nowych procedur obserwując operacje „live” na YouTube właśnie. Tak więc w obszarze nauczania umiejętności moja przewaga konkurencyjna jest mocno ograniczona.

Konkurować mogę jedynie w obszarze trzecim, a więc w modyfikacji postaw uczestników. I w zasadzie robię to już od 1992 roku, choć z każdą dekadą inaczej. Tu mogę sobie tworzyć przewagi konkurencyjne i robiąc to samo, za każdym razem robić to inaczej. A teraz pędzę na spotkanie🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s