Pies ogrodnika, czyli jeden z głównych problemów polskiego biznesu

Z Wikipedii: Pies ogrodnika – związek frazeologiczny będący określeniem pejoratywnym. „Psem ogrodnika” jest zwykle nazywany ten, kto uniemożliwia lub utrudnia innym osobom dostęp do jakichś pożądanych przez nie dóbr (rzecz, stanowisko zawodowe, społeczne, partner życiowy itp.) pomimo lub dlatego, że sam nie może tych dóbr zdobyć lub czerpać z nich pożytku. Potocznie występuje niekiedy z dodatkowym objaśnieniem: „sam nie zje i drugiemu nie da„.

Kilka dni temu przeczytałem pewien felieton o Orlen Warsaw Marathon. Krew się we mnie zagotowała.

Autor zaczął od stwierdzenia, że pieniądze w bieganiu są ważne, bo umożliwiają profesjonalne przygotowanie imprez, przybliżają je do standardów światowych i tym samym dają radość biegaczom.

W jego ocenie, OWM zorganizowany jest prawie perfekcyjnie, ale… i tu zaczyna szukać dziury w całym.

Najpierw zadaje sobie pytanie co będzie, jeśli Orlenowi odechce się organizacja imprez biegowych?

Usiłuje na nie odpowiedzieć, a mnie wnerwia do białej gorączki:

Największym problemem będzie to, że zdąży się już zepsuć rynek. I to opinia wielu organizatorów.

Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć w jaki sposób organizacja „prawie perfekcyjnej imprezy” może zepsuć rynek?

Autor odpowiada słowami jednego z organizatorów:

“Budowaliśmy wiele lat, mamy plany na wiele lat do przodu, a tu przychodzi ktoś kto wykłada na stół tyle pieniędzy za ile my żyjemy przez dziesięć lat. Nie da się funkcjonować w takiej konkurencji. Nie mamy do wydania nieograniczonej liczby państwowych pieniędzy”.

Abstrahuję już od faktu, że jeśli ktoś nie odróżnia giełdowej spółki akcyjnej od przedsiębiorstwa państwowego. to tym bardziej nie odróżni pieniędzy państwowych od pieniędzy prywatnych. Pieniędzy, z których zarząd SA musi się rozliczyć nie tylko przed walnym zgromadzeniem akcjonariuszy, ale przed radą nadzorczą, audytorami, kontrolerami, analitykami (giełdowymi i bankowymi), itd. itp.

Organizator bez takiej podstawowej wiedzy biznesowej nie powinien zabierać się za organizację czegokolwiek.

“To co robi Orlen, odbija się nawet w pracy z wolontariuszami. Oni już ich zepsuli. Zapewniają im noclegi w trzy gwiazdkowych hotelach i jakiś niebotyczny pakiet socjalny. Jak ja mówię, że możemy ich przenocować na sali gimnastycznej, to patrzą na mnie jak na kosmitę”.

I dopiero teraz zaczynam rozumieć na czym polega to psucie rynku i jak się to przekłada na biznes – rzeźbimy sobie od lat i jakoś nam idzie, a tu pojawia się konkurent, który nagle podnosi nam poprzeczkę. Zamiast ucieszyć się, że ktoś mobilizuje nas stałej pracy nad produktem czy usługą, to zaczynamy od roszczeniowej postawy – nam się należy, a innym wara! Najlepiej stworzyć jakieś bariery by nie wpuszczać intruzów – ot choćby licencje. Ech, pisać mi się nie chce.

3 myśli na temat “Pies ogrodnika, czyli jeden z głównych problemów polskiego biznesu”

  1. A nie zastanowiło Cię, dlaczego nie widujemy BP Maraton, Shell Maraton, czy Statoil Maraton? Przecież w teorii tym firmom bardziej powinno zależeć na udziale w rynku i promocji marki. Może dlatego, że te firmy mają zagranicznych właścicieli, którzy na sponsoring patrzą biznesowo?

    Nie wiem, czy w tej konkretnej sytuacji, ale obawiam się, że istnieje wiele obszarów w których tezę cytowanego „psa ogrodnika” można śmiało bronić. Np liga siatkówki i zespoły typu PGE SKRA, Jastrzębski Węgiel itp. Struktura akcjonariatu PKN Orlen również pokazuje, że to Państwo Polskie ma najwięcej do powiedzenia w tej spółce.

    Pozdrawiam

    1. Tak na szybko odpowiem – zerknij które firmy sponsorują maratony w USA w Europie, w Japonii i czy są tam jakieś firmy państwowe?

      Polska jest jeszcze zbyt małym rynkiem by zainteresowały się naszymi biegami jakieś firmy globalne.

      A co do efektywności wydatków na sponsoring sportowy – porozmawiaj choćby z właścicielami MK Cafe i zobacz jakie przełożenie miała ich decyzja o sponsorowaniu łódki Romka Paszke na ich biznes.

      Nie przesadzałbym z wpływem państwa na to co się dzieje w Orlenie – jedyne na co politycy mają wpływ, to wybór ludzi do zarządu i naciski na wypłatę dywidendy. Decyzje o sponsorowaniu wydarzeń sportowych też nie wynikają z decyzji RM czy Ministra Skarbu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s