Czy pianino wypali?

piano 2012

Dziś od północy niektóre tytuły odcięły dostęp do bezpłatnych treści w internecie. Ukryły się za ‚paywallem’ pod tytułem piano. Czy ten eksperyment wypali?

Osobiście podejrzewam, że nie. 199 zł rocznie, to niezbyt wiele, ale dlaczego mam płacić za coś, co mogę dostać za darmo?

Owszem, mogę zapłacić za Reutersa albo Bloomberga – serwisy finansowe, które dostarczają specjalistycznych informacji jako pierwsze, a jak wiadomo w inwestowaniu czas to pieniądz. Dodatkowo, wiem że publikowana informacja jest pierwszej klasy i że w tych dwóch serwisach znajdę ją przed innymi.

Mogę też zapłacić za treści wyjątkowe, przemyślane i dobrze napisane. Tak płacę za e-booki w amazon.com, FT czy The Economist. Czy takie treści znajdę w piano?

Nie sądzę.

Po pierwsze, lista tytułów – 43 gazety bez składu i ładu. Owszem, wydawców jest mniej, ale patrząc z perspektywy klienta – dlaczego mam płacić za dostęp do Kuriera Lubelskiego czy Głosu Wielkopolskiego, jeśli interesują mnie tylko wiadomości z Trójmiasta? I czy aby na pewno działy „kuchnia” albo „kronika policyjna” są tak interesujące, że przyciągną mnie do tytułów, które się nimi chwalą?

Piano opiera swą koncepcję biznesową nie na starannej selekcji, a na koncepcji zakupów grupowych. Wydawcy mają zarabiać proporcjonalnie do ilości czasu spędzonego przez czytelników na ich stronach – dla mnie to zapowiedź rozwlekłych treści i problemów w przyszłości. Zakupy grupowe nie działają. Spółki zakupowe rozpadają się prędzej czy później, albo przejmowane są przez najsilniejszych. Nie tędy droga.

Po drugie, wydawcy ustawieni za paywallem muszą konkurować z technologią. Dobrze ustawiony czytnik Google plus sprofilowane po hasłach kluczowych Google News dają mi lepszy serwis prasowy niż to co znajdę w płatnych tytułach. Do tego, technologia ta jest jak na razie bezpłatna. Nie wspominam już o dobrze dobranych znajomych na portalach społecznościowych, którzy zapewniają mi strumień wiadomości z komentarzami. Plus Twitter. Płatne pianino przegrywa z tymi polifonicznymi instrumentami.

Po trzecie, treści znacznie lepsze niż te wypracowane przez profesjonalnych i nisko opłacanych dziennikarzy znajdę za frico w blogach prowadzonych przez ludzi z pasją. Dodając do tego pozostałe media, które dostarczą mi darmowe treści w zamian za wyświetlenie reklam, za płatny koncert na którym muzycy grają bez składu i ładu dziękuję.

I tak mógłbym jeszcze wymieniać powody, dla których za pianino nie zapłacę, tylko po co. Wszak czas to pieniądz, jak już pisałem wcześniej. Rozstrojone pianino samo zniknie w czeluściach internetu, a Wydawców zachęcam do ponownego przemyślenia własnych strategii.

Ach, jeszcze ku refleksji – tak wzrosła poczytność The Times po wprowadzeniu opłat:

Poczytność The Times po wprowadzeniu Paywalla

Advertisements

3 myśli na temat “Czy pianino wypali?”

  1. na moje kaprawe oko nie wypali.
    Sam zapłecę tylko za towar świetnej jakości a przynajmniej oryginalny, a nie za groch z kapustą.

  2. W ramach komentarza zacytuję jedynie treść bannera reklamującego piano w portalu gazety wyborczej: „19.99 – Cena rzetelnego dziennikarstwa!” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s