11-11-11

Ciao LiberationDziwną mamy dziś datę – trzy jedenastki.

Święto narodowe, sklepy pozamykane, puste ulice … W tym roku nie widzę tyle flag co kiedyś. Rocznica niepodległości straciła na znaczeniu. To tak jakby jej znaczenie uległo dewaluacji – odwrotnie proporcjonalnej do nauki demokracji po upadku PRL. Być może właśnie dlatego naszła mnie pewna refleksja o której nie chciałem pisać.

Właściwie to wczoraj pojawiła się pewna myśl. Nie chciałem jej jednak rozwijać… niestety prześladuje mnie dalej, więc może najlepszą metodą by od niej uciec będzie zwerbalizowanie jej na stronie… Kryzys euro spowodował, że na naszych oczach widzimy zmierzch demokracji w Europie.

Demokracja odchodzi powoli – bocznymi drzwiami. Najpierw, w swojej historycznej kolebce, gdy Papandreu ogłosił referendum, Europa zdecydowała, że trzeba temu zapobiec. Decyzja o zmianie rządu nie zapadła w Grecji. Grecy zostali postawieni przed ścianą. Potem scenariusz ten powtórzył się w Rzymie. Berlusconi zmuszony został do odejścia.

Mało kto zwraca uwagę na to, że oba te wydarzenia zostały wymuszone przez niedemokratyczne instytucje. Owszem, wszystkie tytuły prasowe krzyczą, że stało się dobrze, że w imię wyższych celów – ratowanie Europy i euro – demokratycznie wybrani przywódcy musieli odejść. Nikt jednak nie próbuje przewidzieć kolejnych konsekwencji.

A przecież historia daje nam podobne przykłady. Warto pamiętać, dlaczego upadło cesarstwo rzymskie, albo choćby imperium osmańskie. W obu przypadkach wydatki przekraczały przychody. Wzrost podatków nie był w stanie rozwiązać sytuacji. Zadłużenie imperium osmańskiego zostało zlikwidowane w ten sposób, że Brytyjczycy przejęli kontrolę nad tureckim urzędem skarbowym

Teraz, niedemokratyczne, a nawet wedle prawodawstwa europejskiego nielegalne (bo nie posiadające podstawy prawnej) instytucje zmuszają demokratycznie wybrane rządy do odejścia. Czy za kilka lat będziemy zmuszeni do płacenia naszych podatków w RMB?

Kilka tygodni temu poczyniłem kilka zakładów – założyłem się, że Papandreu i Berlusconi zostaną zmuszeni do odejścia w przeciągu miesiąca. Wygrałem butelkę wina i kilka piw. Radość z wygranej jednak zupełnie mnie nie cieszy. Uciekam w obszar analizy scenariuszowej. Będę się zastanawiać, jak firmy będą musiały się zachowywać w nawet najbardziej nieprawdopodobnych scenariuszach. Tak, dziś nie świętuję niestety.

Reklamy

5 myśli na temat “11-11-11”

  1. Mirek, demokracja jest dobra wtedy, gdy istaniej nie kwestionowany przez nikogo system fundamentalnych wartości. Gdy wszyscy w kwestiach funamentalnych się zgadzają a demokratycznie (przez głosowanie) rozwiązuje się tylko jak te fundamenty przekłuć na codzienne życie. Wiem, że to co piszę jest dalekie od demokratyzmu — ideologii polegającej na wierze, że prawdę osiąga się przez przegłosowanie — ale tak po prostu jest. Demokracja funkcjonuje w państwach narodowych o mocnej kulturze, mocnych instutucjach (prawo zwyczajowe i pisane). Demokracja nie funkcjonuje w dawnych państwach kolonialnych, w sztucznych tworach z granicami od linijki.

  2. Niestety, system demokratyczny zabrnął w ślepą uliczkę, właściwie zdewaluował się, co przy braku autorytetów i w pewnym sensie rozrzedzeniu elit intelektualnych, powoduje powolną „ewolucję” w „rządy motłochu”…

    1. System demokratyczny na kartach historii zawsze ustępował miejsca innym formom zarządzania – teraz wygląda na to, że mamy kolejny test i dla demokracji nie wypada on najlepiej. Sam jestem rozdarty pomiędzy dwoma lekturami „Mądrość tłumu” Surowieckiego i „Szaleństwo tłumu” MacKaya. Od kliku lat obie książki nie dają mi spokoju i oscyluję pomiędzy nimi w różnych kontekstach https://miropress.wordpress.com/2010/11/09/gpw-%E2%80%93-madrosc-czy-szalenstwo-tlumu/

      Być może odpowiedź na to, co dzieje się w tej chwili w Europie ukryta jest w jednej z nich?

  3. Według mnie to nie kryzys demokracji, a oszyszczenie demokracji. Dekomkracja jest dobra by decydować „czy odnowić szkołę czy wyremontować drogi” a nie „czy postanowić, że od jutra drzewa mają czewone liście.”

    O pewnych rzeczach dekomratycznie zwyczajnie nie można decydować, i dla uzdrowienia demokracji dobrze, by ludzie sobie to uświadomili. Pora na głębsze oczyszczenia. Państwa muszą sobie uświadomić, że mogą zmusić firmy od tego, by zatrudniiały 50% kobiet na stanowiskach dyrektorskich, ale nie mają jak zmisuć by zatrudniły kogokolwiek.

    1. Ach Sylwek, gdyby to było takie proste. W demokrację wierzyłem zawsze, choć teraz – po raz pierwszy w życiu – zaczynam się zastanawiać, czy nie jest to przypadkiem iluzja. Czytałem w ubiegłym roku dość ciekawą książkę, o tym jak w Bombaju deweloper postanawia zamienić budynek na wieżowiec. Składa ofertę wszystkim właścicielom mieszkań – oferta jest bardzo atrakcyjna finansowo, wszyscy chcą z niej skorzystać za wyjątkiem jednego mieszkańca. Niestety oferta jest warunkowa – albo zgodzą się wszyscy, albo oferta wygaśnie. I powiedz mi proszę – czy większość może przekonać tą oponującą jednostkę?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s