ff trochę pokrzyżowało mi plany

Ferrari ffNa weekend miałem nieco inne plany. W Gdańsku odbywało się Blogforum – chciałem poznać trochę ludzi, posłuchać co mają do powiedzenia. Chciałem też trochę poczytać i popisać.

Kilka ciekawych tematów pojawiło się w ubiegłym miesiącu i zamierzałem się w nie wgryźć, przeanalizować, przemyśleć…

Ale, w piątek wieczorem trafiłem na prezentację Ferrari ff, w sobotę odbyłem jazdę próbną i oszalałem totalnie. Zamiast blogować (przyjemność!) zabrałem się od razu do roboty (praca!) i zacząłem snuć strategie jak tu zarobić na taką zabawkę.

Po krótkiej analizie strategicznej wyciągnąłem jeden wniosek – na pewno nie zarobię w dotychczasowym modelu biznesowym. Owszem, można byłoby w pewnym okresie czasu na ff oszczędzić ale pod warunkiem, że:

  • zamknąłbym wydawnictwo, które jak na razie jest workiem bez dna i w moim rynku docelowym nie generuje żadnych szans na zwrot z inwestycji. Powód? – menadżerowie nie czytają, albo czytają mało. Udowodniły to zresztą badania Biblioteki Narodowej, o których wspomniałem na blogu. Ale wydawnictwa zamknąć nie zamierzam, mimo że to droga przez mękę.
  • przestałbym realizować szkolenia, a że to sprawia mi olbrzymią radość też nie jest dobrą opcją – ze szkoleń nie zrezygnuję.
  • zmienić formułę wynagradzania za usługi doradcze – zamiast dotychczasowych stawek brać prowizję od efektów.

Nie wiem jednak, czy takie działania zrównoważyłyby mi frajdę z jazdy Ferrari. Bądź co bądź, zwiększyły by one poziom stresu w prowadzeniu biznesu.

Trzeba było znaleźć inny mechanizm – inny pomysł na biznes…

Wydaje mi się, że to mi się udało. I choć Ferrari nie jest samochodem do codziennej jazdy, nie jest samochodem na polskie drogi i raczej nie chciałbym być w nim widziany przez klientów i znajomych – to przyjemność z jazdy jest taka, że nie da się tego z niczym innym porównać. Przez dwa dni śmiałem się pełną gębą a i dziś nie mogę przestać o tym myśleć, mówić i – jak widzicie – pisać.

Tak więc mam pewien pomysł na biznes, ale to na razie moja wyłączna tajemnica.

Przy okazji – nadrobiłem trochę ze stronami o strategii. Zapraszam więc do lektury. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, ta zakładka powinna być w miarę kompletna do końca miesiąca. Nawigacja może jest w niej toporna, ale treści uzbierało się na całkiem sporą książkę.

PS. Najbardziej wartościowe rzeczy są trochę poukrywane, więc warto poczytać z uwagą.

Reklamy

6 myśli na temat “ff trochę pokrzyżowało mi plany”

  1. No.. ale żeby mieć pewność, że się bedzie prezesem to najlepiej sobie zrobić wakat hehe.. tak to widziałem.. No ale Jaguar.. to taki Ford Mondeo.. tylko z bardziej burżuazyjna historią.. Ide sie chyba upchnąć na GPW i w kontrakcie zapisze że co roku nowe ferrari 😀 a moze cos lepszego..
    U mnie w branży to na codzien takie marzenia.. 10lotow tu 10 tam i za miesiac dzwignia ma wyprodukwoac wlasnie ferrari heh… hehe

    1. REPTILE:
      1) by zostać prezesem, znacznie łatwiej jest sobie założyć firmę, a potem IPO do instytucjonalnych…
      2) Jaguar nie ma już nic wspólnego z Fordem od 3 lat – wszak to teraz Tata.
      3) Jaguar nie ma burżuazyjnej historii – firma założona była przez irlandzkiego imigranta… A jak mówią – Irlandczycy, to czarni Europy (cytat z mojego ulubionego irlandzkiego filmu „The Commitments”
      4) lepsze w tej klasie może być chyba tylko Bugatti Veyron, ale coupe już nie produkują. Poza tym nie zabierzesz tyle bagażu ile w ff
      5) przy takiej wolatylności to mógłbyś zarobić nawet szybciej – tylko trzeba mieć jaja ze stali – grasz już na koronie norweskiej? NOKEUR ma ładną przewidywalność (jak na razie)…

      1. Na IPO trzeba poczeka chyba.. od zalozenia..
        Niby nic, ale przed 3 laty tak było hehe.. ba watpie by prezes dostal tego najnowszego sporta.. bo poprzednie wszystkie zalatywaly na fordy.. nawet te najnowsze xjr
        No Jaguarami wozila sie burzuazja.. przemyslowcy hehe wtedy to bylo modne.. dzis juz sie nikt tak nie napala na ta marke.
        Porsche Panamera jest podobna,jest jeszcze Aston,R8..
        Spieszyc sie nie ma co hehe.. a jak to na fx..wiekszosc tak robi.. Teraz troche paraliz po sytuacji z CHFi XAU.. mniej czasu poswiecam na srednie terminy.. a krotko.. to mi wszystko jedno.. byle byla dla mnie okazja.. no i staram sie trzymac main marketu bo wszystkiego naraz sie ogarnac nie da.. wiec na NOK rzadko patrze, ale trafia sie czasem tak jak mowisz.. dobry moment..
        Kibicuje Twoim planom po FF 🙂

  2. Zarobic to pal licho.. ale w jakim czasie ? 😀
    Mi zajeloby to 2 lata pasywnie.. zostajac nowym prezesm jakies nowej europejskiej korporacji hehe nie wczesniej !
    Ale dla mnie to za duzo pracy.. i dlugo… moze przez ten czas byc kryzys i cena spac.. mam nadzieje hehe..
    Zarobic, utrzymac, ochronic.. i zeby to było nie wiecej niz 2% kosztow
    Nie koniecznie musi byc taki.. model marka.. zblizona frajde mozna miec taniej..

    1. Reptile, można i szybciej. Prezes pewnej polskiej firmy notowanej na giełdzie ma w kontrakcie, że firma zapewnia mu co dwa lata nowego Jaguara… Nie musisz więc emigrować 🙂
      Co do oszczędności – Daweoo liczyło na taki rynek docelowy (bogatych i oszczędnych), wypuszczając model Chairman, który był po prostu Mercedesem 600 z innym znaczkiem i drobnymi oszczędnościami… Myślisz, że udało im się cokolwiek sprzedać?

      ff jest po prostu rewelacyjne – nie wiem jak to zrobili, ale ma w sobie to coś 🙂 🙂 🙂

      Nie jest to samochód sportowy – choć zachowuje się na drodze znacznie lepiej od wielu sportowych (czytaj odchudzonych i wyżyłowanych) modeli, dając prowadzącemu również dość dużo luksusu… Ach, pisząc o tym zapewniam sobie codzienną dawkę marzeń!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s