Wojna gigantów

Wojna gigantów

Giganci ruszyli w tym roku do walki – zapowiada się bardzo ciekawie. W krótkim okresie na pewno na tym skorzystamy, choć jak to zwykle bywa, w przyszłości, to my będziemy musieli zapłacić reparacje wojenne.

Najpierw Apple ruszył do boju z nowym iPadem i zapowiedzią jeszcze nowszego iPhone’a. Wydał wojnę nie tylko producentom sprzętu, systemów operacyjnych, ale także Amazon.com (!). Wydał też wojnę wydawcom prasy, z której częściowo się wycofał, a właściwie wycofał się na „z góry upatrzone pozycje”…

Potem Nokia ogłosiła swój strategiczny alians z Microsoftem. Po upublicznieniu listu prezesa Elopa do pracowników o płonącej platformie spodziewałem się, że ogłosi nową strategię z Google, a tu proszę… zdał się na tonącego byłego pracodawcę (MSFT), którego CEO sprzedaje akcje w ramach dywersyfikacji portfela. Obniżył tym zresztą wartość Nokii i otworzył spekulację, czy Nokia zostanie przejęta przez Microsoft albo przez Samsunga.

W międzyczasie jak szalona rosła kapitalizacja Facebooka po wejściu kapitałowym Goldmana. Obudził się też Google po zmianie CEO i ponownie zaczął atakować.

Firmy, w których przez okres kryzysu nagromadziło się sporo gotówki oszalały. Microsoft przejął Skype za 8,5 milarda dolarów dając zarobić Horowitzowi (i zaprzyjaźnionym z nim funduszom) prawie 6,5 miliarda w ciągu dwóch lat – zapłacili oni za Skype 2 miliardy w 2009 roku…

Teraz Google ogłasza nowe funkcjonalności, a  Zuckerberg oferuje wideorozmowy w oparciu o technologię Skype – jak na razie najlepszą na rynku…

Przypomina mi to sytuację sprzed dekady, gdzie dodanie słowa internet albo portal skutkowało wystrzałem ceny akcji w górę… Kapitalizacje firm zaczynających się na e- rosły w tempie geometrycznym. Ciekaw jestem kiedy ta nowa bańka pęknie, bo że pęknie nie mam wątpliwości. Na razie trzeba korzystać i zarabiać, odpowiednio podnosząc stop-loss’y.

A teraz pora na puzle strategiczne.

Facebook ma już 750 milionów użytkowników i stale rośnie – Skype chciałoby się pod ten trend podłączyć i ich pozyskać, nawet jeśli nie będą mieli nad nimi takiej kontroli jak poprzez bezpośrednią rejestrację.

Tony Bates, dyrektor zarządzający Skype powiedział dziś na konferencji prasowej, że chcą pozyskać miliard użytkowników i stać się synonimem wideokonferencji.

Kto wygra w tym rozdaniu? – Microsoft, Skype czy też jedynym wygranym będzie Facebook?

Skype liczy na to, że dzięki Facebookowi pozyska nowych klientów skłonnych do zakupienia płatnych usług. Pytanie, które przychodzi mi na myśl – „czy będzie zapotrzebowanie na płatne usługi, jeśli będzie można prowadzić wideokonferencje za darmo”? Wedle doniesień, na FB będzie ten sam Skype, choć nieco odchudzony. Trzeba będzie załadować plugin Javy i ponoć nie trzeba się będzie rejestrować w Skype.

Obawiam się, że Skype popełnia ten sam błąd strategiczny co IBM z Microsoftem. Koło nam się chyba zamknie – najpierw Microsoft wykolegował IBM z bardzo dochodowego rynku (systemy operacyjne do komputerów), teraz Facebook wykoleguje z rynku Microsoft (pośrednio poprzez Skype). Możemy się chyba spodziewać dość dużo innowacji w tym zakresie, bo do równania trzeba jeszcze dodać Google, które na pewno nie odpuści.

Jakość, podobnie jak cena jest funkcją podaży i popytu. Gdy wielcy gracze rynkowi oferują podaż przewyższającą popyt, to po wyczerpaniu konkurencji cenowej (usługę mamy za darmo) – muszą konkurować o nas jakością i nowoczesnością rozwiązań. Oczywiście nie robią tego za darmo – zarabiają na reklamach i na firmach, które próbują nas lepiej poznać, by sprzedać nam swoje produkty z większym zyskiem.

Można dostać zawrotu głowy.

Zgodnie z teorią efektywności rynku (EMH) zakładam,  że wszystkie informacje uwzględnione są w cenie. Dlatego też zaczynam swoje analizy od wykresów cen akcji:

Advertisements

8 myśli na temat “Wojna gigantów”

  1. Ostatnie zdanie przypomniało mi stary dowcip: Kaczyński to endek, bo ma w gabinecie portret Piłsudskiego.

    Obawiam się, że mylisz dwie sprzeczne teorie. EMT, która zakłada, że rynek fluktuuje wokół wartości właściwej oraz teorii Dow Jonsa, któraz zakłada, że rynek dyskontuje wszystko – wartość właściwą spółek, ale też np. ludzkie uprzedzenia. W EMT ludzkie uprzedzenia są szumem (process markowa) i analiza wykresów nie ma sensu (poza wyznaczeniem volatility).

    Polecam pierwszy rozdział dwóch książek
    Technical Analysis of the Financial Markets, Murphego
    oraz Opions, Futures and other Derivatives, Hulla.

    Wracając do meritum, podstawowym processem jest zmiana procentowa, a nie kwotowa, dlatego wykresy w skali logarytmicznej lepiej oddają rzeczywistość.

    Google chyba powoli traci swoje mojo. Oczywiście Microsoft i Nokia straciły mojo 10 lat temu, a teraz tracą też rynek ludzi „z przyzwyczajenia”.

    PS. Samasug zaczyna się dziwnie zachowywać. Np. zaczął się procesować ze swoim największym klientem (Apple) i processory A6 będzie już ktoś inny robił.

    1. Nie mylę sprzecznych teorii 🙂 Po 25 latach różnych doświadczeń przyjąłem po prostu założenie z oryginalnej MM EMH, że na rynku działa wystarczająco duża grupa inteligentnych inwestorów, którzy podejmują swoje decyzje w celu maksymalizacji NPV w oparciu o wszystkie dostępne informacje. Dodałem do tego Surowieckiego z jego „Mądrością tłumu” i zrozumienie, że na giełdzie dochodzi do transakcji bo sprzedający przekonany jest święcie, że instrument jest przewartościowany, a kupujący, że niedowartościowany. A że inwestorów jest dużo i każdy z nich wycenia wszystkie informacje wedle sobie znanych modeli – nie mam podstawy by twierdzić, że cena rynkowa tych informacji nie odzwierciedla. Po prostu nie ma takiej praktycznej możliwości.

      AT przestałem się bawić w 1988 roku. Wróciłem ponownie na chwilę, gdy na GPW pojawiły się kontrakty W20 i liczba otwartych pozycji na noc nie przekraczała tysiąca – ale tu akurat rynek nie był efektywny. Książki stoją na półce i przeglądam je tylko wtedy, gdy muszę coś obiektywnego o AT powiedzieć – np. w trakcie wykładów. Natomiast wykresy mówią mi na szybko o czymś zupełnie innym… Skala logarytmiczna przydaje się tylko technikom. Mnie wykresy interesują jako odzwierciedlenie potencjału przychodów, a te są nominalne. Więc nie o to tu chodzi…

      Z tego samego powodu Hull jest dla mnie bezużyteczny – zatrzymałem się na 4 edycji i raczej do tej książki nie wracam.

      Przypomniałeś mi natomiast pewną historię – koleżanka poszukiwała młodego, głodnego Polaka, który otworzyłby PLN Desk w CEDEF-ie (pod koniec lat 90-tych). Wysłałem jej pewnego młodego absolwenta MBA po WSB-NLU. Teoretycznie był wspaniale przygotowany – jego praca magisterska wygrała nawet nagrodę prezesa jednego z banków. Pojechał. Po miesiącu koleżanka zadzwoniła do mnie i poprosiła, bym zrobił z nim telefoniczny coaching. Nie miał deal-flow! Wiele razy z nim rozmawiałem. Nakupił książek, napisał jakiś program do wyceny – a deal-flow jak nie było, tak nie było. Po roku mu podziękowali i nie przedłużyli kontraktu. Wrócił do Polski. Spotkałem się z nim kilka lat później, gdy już zrobił karierę w Treasury jednego z banków. Poszliśmy na obiad i na pogaduszki. Powiedział, że wszystkie książki wyrzucił na makulaturę. Gdy zapytałem dlaczego nie dał ich do uniwersyteckiej biblioteki, odpowiedział, że nie będzie młodym w głowie mieszał. I tyle. Nawet go trochę rozumiem, choć osobiście zrobiłbym to inaczej.

      1. W takim razie musimy mieć odmienne zrozumienie bańki. Ja rozumiem bańkę, jako uprzedzenie (bias) dużej grupy inwestrów. Samonapędzające się uprzedzenie, które potem się zawali.

        Nie za bardzo rozumiem jak może się bańka uformować na gruncie EMT. Jeżeli wszyscy myślą, i mają własne modele, to nie będą skłonni do stadnych zachowań, które formuje bańkę. Gdy jedna osoba podbije cenę na bazie własnego optymizmu, to reszta uzna to za okazję do sprzedaży i każdy wybuch optymizmu jest gaszony w zarodku.

        Swoją drogą – na gruncie EMT to sprzedać nie warto i kupić nie warto. Nic nigdy nie jest przewartościwane ani niedowartościowane.

      2. Zapomniałem zmienić podtytuł w prezentacji – teraz się muszę z niego tłumaczyć, bo został z innej prezentacji, na trochę inny temat…

        Ale jeśli już mówimy o bańkach, to nie ma tu niezgodności z MM EMH – kluczem jest słowo „racjonalne”. W momencie formowania się bańki inwestorzy przestają się racjonalnie zachowywać.

        Przypomniało mi się jak podejmowałem decyzje inwestycyjne na początku lat 90-tych… Ponieważ nie można było wtedy mówić o efektywnym rynku, decyzje o zakupie i sprzedaży akcji były nieracjonalne w kontekście EMH. Ale były jak najbardziej racjonalne „tu i teraz”, a właściwie „wtedy i tam”. Był moment, że chodziło się do biura maklerskiego, patrzyło na kolory zleceń i już człowiek wiedział jak zachowa się giełda na otwarciu. Wystarczyło zerknąć na kolejkę i przeważający kolor… Jeśli był to czerwony – giełda otwierała się na spadkach, jeśli był zielony – były gwarantowane wzrosty.

        Bańka kształtuje się wtedy, gdy ludzie odchodzą od swoich racjonalnych przekonań – np. jeśli czytasz o przejęciu Skype przez Microsoft za 8,5 miliarda, to widzisz, że zaczyna się uzasadnianie tej wyceny w zupełnym oderwaniu od przepływów i wyceny metodą dochodową. Gdy bańka jest już uformowana, wtedy „Mądrość tłumu” zamienia się w „Szaleństwo tłumu”, a bańka rośnie dalej, bo wszyscy (ale to wszyscy!) są przekonani, że akcje są niedowartościowane.

        A co do kupowania i sprzedawania – jest już wiele eksperymentów z naukowymi uzasadnieniami, że równie dobrze można decyzje podejmować losowo i liczyć na rozkład normalny… Portfele losowe zawsze dawały najlepsze wyniki i nie ma znaczenia, czy dobiera je małpa, dwuletnia córka profesora finansów, rzut lotką czy ośmiorniczka 🙂

    2. A co to teoria Dow Jonesa? Bo o teorii Henia Dowa słyszałem, a on założył Dow Jones i Company.

      I tu autor ma rację, że trzeba jechać z trendem, bo wszystkie informacje zawarte są w średniej cenie.

      Jest tylko jedno ale – to teoria z 19. wieku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s