Zima w Europie

Po jesieni przychodzi zimaCykle ekonomiczne funkcjonują nieubłaganie
– jak pory roku.

Tak jak wiemy, że po jesieni przyjdzie zima, potem wiosna, lato i jesień, tak samo wiemy, że po okresie wzrostów czeka nas nieuchronny kryzys, po którym gospodarki znów się odrodzą i będą prosperować.

Porównanie ekonomii i pogody jest chyba dobrą paralelą. Jedyną różnicą jest to, że nieuchronność pór roku zaakceptowaliśmy i potrafimy z tym żyć, a istnieniu cykli ekonomicznych stale zaprzeczamy.

Na zimę mamy wypracowane strategie przetrwania. W szafach wiszą ciepłe ubrania, w spiżarkach zapasy konfitur zrobionych przez babcie, w garażu opony zimowe do samochodu. W domach mamy instalacje grzewcze, a na lotniskach systemy do odladzania samolotów i potężne pługi do odśnieżania pasów startowych. Prawie każdy biznes zaakceptował sezonowość wynikającą z pór roku i dostosował do tego swój model biznesowy. Na którą dziedzinę życia nie spojrzeć – jesteśmy gotowi na przyjście zimy.

Co prawda, co roku mamy problem z ustaleniem kiedy na dobre nadejdzie. Pomimo sieci instytutów meteorologicznych, superkomputerów, modeli pogodowych karmionych danymi z satelitów i sieci radarów, nie potrafimy z wyprzedzeniem przewidzieć czy zima będzie długa, czy krótka – czy będzie sroga czy łagodna. Nie potrafimy też powiedzieć, czy pierwszy śnieg jest tylko falstartem, po którym nadejdzie ocieplenie, czy to już zima na dobre. Drogowcy wydają się być co roku zaskoczeni nadejściem zimy i przez kilka dni na drogach panuje chaos. Potem strategie zimowe zaczynają działać i funkcjonowanie powraca do normalności.

Kluczem do przetrwania jest akceptacja nieuchronności i wypracowane strategie!

Znacznie gorzej jest z cyklami ekonomicznymi.

Nauczeni historycznymi lekcjami, powinniśmy wiedzieć, że są one nieuchronne. Niestety, ekonomiści temu zaprzeczają. Twierdzą, że nasza wiedza ekonomiczna jest tak dobra, iż tym razem uda się nam kryzysu uniknąć. Uparcie usiłują nam wmówić, że tym razem po jesieni od razu przyjdzie wiosna.

Reklamy

4 myśli na temat “Zima w Europie”

  1. Problemem jest to chyba, że powiedzmy tzw. „pamięć ekonomiczna” jest bardzo krótka. Przychodzi ekonomiczne lato i już nikt nie pamięta o zimie, po prostu – tym razem będzie inaczej, zimy już nie będzie…
    Powstają i prosperują w najlepsze nowe podmioty, nowi menadżerowie, oni zimy jeszcze nie zaznali, nie wiedzą co to takiego. Akcjonariusze starych firm, jako że często zmieniają się z miesiąca na miesiąc, też już zimy nie pamiętają.. wszyscy zatem jadą na wspólnym wózku po bandzie.
    Czym lepiej się wiedzie jadącym po bandzie tym coraz więcej osób chce też jechać po bandzie i potem już wszyscy jadą po bandzie – firmy, rządy, konsumenci. ( No może oprócz Niemców, chociaż na „hossę internetową” też wielu się złapało pod sam koniec). Sama konstrukcja, że tak powiem systemu kapitalistycznego ,bazuje na jeździe po bandzie w celu uzyskania najlepszego długoterminowego poziomu rozwoju gospodarczego… W takim modelu zawsze są indywidualne porażki i cykle, nie ma innej opcji.
    Hulaj dusza, piekła nie ma… Pamiętam jak w IRE rząd irlandzki chciał kilka lat temu odłożyć trochę kasy na złe czasy, spłacić trochę długu z nadwyżki budżetowej (tak, nawet taką mieli!), opozycja o mało ich nie ukatrupiła za to, że nie dzielą narodowego sukcesu z najbiedniejszymi. Trzeba zatem było podwyższyć świadczenia socjalne, zamiast szykować się na zimę. W perspektywie i tak to by nic nie zmieniło, bo kwoty były mikro, ale pokazuje to obraz naszej rzeczywistości społeczno – ekonomiczno – politycznej.

    1. Tak, coś w tym jest. Odpowiedziałbym Ci zupełnie inaczej, gdyby nie to, że wcześniej przeczytałem komentarz o wiecznym zlodowaceniu i mi się szare komórki przegrzały. Tzn. cykliczność pór roku jest krótka i przeżywamy ich wiele w trakcie naszego życia, więc łatwiej jest się do nich przyzwyczaić i zaakceptować. Cykle ekonomiczne są znacznie dłuższe i niewiele osób na świecie przeżyło dwa kryzysy. Wedle Kondratiewa były co 70 lat, choć teraz wygląda na to, że cykl się wydłużył ze względu na politykę FED (póki można było pompować bańki). Ale muszę zerknąć teraz czy nie ma jeszcze dłuższych cykli, a to mi pewnie trochę czasu zajmie.

      Z tym, co nazwałeś „jazdą po bandzie”, to przecież większość teorii o inwestowaniu mówi by „płynąć z falą”. Tyle, że nie dopowiadają one, że każda fala rozbija się o brzeg.

      Co do oszczędności budżetowych – i tak źle i tak niedobrze! Zobacz, że pojawiają się teraz głosy winiące Niemców za kryzys bo zbytnio oszczędzają i za mało konsumują (na kredyt!). Problem jest bardziej złożony, niż może się to na pierwszy rzut oka wydawać – bo jeśli w dobie prosperity rządy nie będą się zadłużać tak jak sąsiedzi, to upadną. Gospodarka kraju nie będzie wtedy funkcjonować tak samo dobrze jak gospodarki ościenne. Zadłużenie nie jest złe, jeśli środki z kredytu wydatkowane są na dobra inwestycyjne – tak było w Irlandii w latach 80-tych i 90-tych ub. wieku. Socjal zaczął się stosunkowo niedawno, ale to chyba temat na całą książkę, a nie na komentarz. I te wydatki socjalne plus rozdmuchana administracja (jak to pisał Karl Marx – nadbudowa) powodują, że z NCF kraju nie da się tego zadłużenia spłacić.

  2. znaczy, dokładniej rzecz biorąc, ostatnio ekonomiści starają się nas przekonać, że po zimie przyjdzie wieczne zlodowacenie.

    1. Sylwek, a niech Cię… Ja tu się miotam w cyklach Kondratiewa, a Ty mi tu taką zagwozdkę dajesz. Aż będę się musiał na tym przespać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s