Lordowie finansów

Lordowie finansówSytuacja na świecie coraz bardziej przypomina mi okres sprzed Wielkiej Depresji.

Po kryzysie irlandzkim, który wybuchł z pełną siłą w ubiegłym tygodniu i który może doprowadzić do upadku strefy euro dotarły do nas informacje o konflikcie koreańskim.

W głowie zapaliła mi się lampka – czy nie będzie tak, jak z zamachem w Sarajewie? Postanowiłem ponownie przeczytać książkę Ahameda – „Lordowie finansów”.

Liaquat Ahamed, był ekonomistą Banku Światowego. Był też zarządzającym funduszu inwestycyjnego. Teraz stał się bestselerowym autorem, a „Lordów finansów” okrzyknięto  jedną z najlepszych książek ekonomicznych 2010 roku.

Przez pryzmat biograficzny czterech najpotężniejszych bankierów centralnych, Ahamed opisuje kryzys lat 30-tych ub. wieku, który potocznie znamy jako Wielką Depresję.

Bohaterowie tego dramatu, to:

  • Benjamin Strong – szef FED,
  • Montagu Norman – prezes Bank of England,
  • Emile Morceau – zarządzający Banque de France,
  • Hjalmer Schacht – szef Reichsbank of Germany.


Książka rozpoczyna się tak naprawdę 28 lipca 1914 roku, gdy Austria wypowiedziała wojnę Serbii. Na rynkach finansowych, funkcjonujących wtedy w oparciu o standard złota, nikt zbytnio nie przejął się tym wydarzeniem. Politycy nie przerwali swoich wakacji, nikt nie spodziewał się długotrwałej wojny. Żadne z państw nie miało wystarczających funduszy, by do takiej wojny przystąpić. Gdy wojna już wybuchła na dobre, na rynkach finansowych zapanował kryzys płynności podobny do tego, który obserwujemy od 2008 roku.

Teza przedstawiona przez Ahameda zakłada, że Wielka Depresja, zakończona dopiero II Wojną Światową, była skutkiem błędnych decyzji podejmowanych przez czterech bankierów centralnych. Przypisuje im też moralną odpowiedzialność za ponad 30 lat cierpień i turbulencji.

Autor podchodzi do tych postaci bardzo krytycznie, ale w gruncie rzeczy zbytnio mu się nie dziwię. To zapewne uraz wyniesiony z pracy w Banku Światowym. Przypomniały mi się kilkudniowe deliberacje nad poprawnością polityczną kilku sformułowań, które w końcu musieliśmy usunąć z raportu dla tego banku. Było to co prawda dawno temu, ale samo wspomnienie tych dyskusji i uzgodnień do dziś przyprawia mnie o odruch wymiotny.

Patrząc z perspektywy czasu, największym błędem bankierów było dążenie do utrzymania parytetu złota za wszelką cenę.

Złoto utrzymywane w sejfach banków centralnych na początku 20. wieku było dobrym pomysłem na stabilizację walut w różnych krajach. Niestety, jego ograniczona ilość była też czynnikiem rujnującym światowe gospodarki. Innymi słowy, brakowało kapitału na sfinansowanie rozwijającego się dynamicznie handlu międzynarodowego.

Obecna sytuacja na światowych rynkach finansowych jest bardzo podobna do czasu tuż przed Wielką Depresją. Mamy drugi rok kryzysu, w najpotężniejszych gospodarkach nadal rośnie bezrobocie, wykresy giełdowe są porównywalne. Podobne działania podejmują też rządy, które tak samo próbują redukować swoje deficyty poprzez ograniczanie wydatków budżetowych i podnoszenie podatków.

Jedyna widoczna różnica to taka, że rządy światowe za wszelką cenę chcą ratować system bankowy. Banki centralne, nauczone smutnym doświadczeniem nie podnoszą kosztu pieniądza jak kiedyś. Czy jednak ich działania będą wystarczające? Czy rzeczywiście politycy i bankierzy będą w stanie wyciągnąć właściwe wnioski i uratują nas przed wielkim, globalnym kryzysem?

Zachęcam gorąco do lektury i do wyrobienia sobie własnego zdania. Zachęcam też do dyskusji.

Advertisements

20 myśli na temat “Lordowie finansów”

    1. Chodziło tylko o to, że obie osoby mają mniej więcej taką samą wiedzę o świecie i tak samo się lansują – przy czym Wojciechowska jest ładniejsza i lansuje się nieco lepiej 🙂

    1. Warto przeczytać, choć ja sam Attalego nie uwielbiam. Dla mnie to taki odpowiednik Kołodki – pisze dużo, na różne tematy, często zbyt może powierzchownie… Gdy go czytam, to nie wiem czy w danym akapicie pisze polityk, bankier, eseista czy pisarz. W tej książce prezentuje kasandryczny scenariusz wydarzeń i możliwe, że w tym kierunku pójdą europejskie gospodarki.

      O ile dobrze pamiętam, to książka kosztuje 35 złotych, więc warto ją kupić, by wyrobić sobie własne zdanie. Po lekturze warto też podyskutować, a debata toczyła się wśród ekonomistów i bloggerów, więc jako zaczyn, książka spełniła swoją funkcję.

      W Studiu Opinii opublikowano zdaje się obszerne fragmenty tej książki i wstęp Witolda Gadomskiego. http://alfaomega.webnode.com/

      Ponadto książki Studio Emka są bardzo dobrze wydawane, więc tą oficynę będę zawsze polecał.

  1. wymieniona książka została wydana w Polsce pt.”Władcy pieniądza”.
    Wydało ją wyd.Wolters Kulwer w 2010 r.cena 129,00.
    Proszę napisać czy warto wydać takie pieniądze na tę książkę.
    Jerzy

  2. Banki w Polsce szybko zapominają o przyczynach kryzysu finansowego i od jakiegoś czasu znowu agresywnie wciskają kredyty na nieruchomości.
    Jeśli zbiegną się w czasie czynniki: spadek popytu wewnętrznego, wzrost inflacji, podnoszenie stóp procentowych, wzrost bezrobocia, to będziemy mieć swoją bańkę.
    Myślę że to jest pewne i to kwestia czasu.

    1. Cóż, banki muszą jakoś zarabiać! Kredyty są jednym z podstawowych produktów, a kredyty hipoteczne charakteryzują się kilkoma cechami, które z perspektywy banku są bardzo korzystne:
      (1) jako kredyty zabezpieczone – charakteryzują się najniższymi wymogami kapitałowymi,
      (2) budują aktywa długoterminowe,
      (3) są trudne do szybkiego spłacenia, a więc przywiązują klienta do banku
      (4) umożliwiają cross-sell, gdy klient już jest do banku przywiązany
      Dlatego nie dziw się, że tak naciskają na sprzedaż tych kredytów.

      Jest jeszcze jeden ważny powód dla którego banki promują kredyty hipoteczne. Jeśli nie rozkręcą tych kredytów, to ucierpią na portfelu kredytów deweloperskich, bo wtedy deweloperom trudno będzie sprzedać kończone właśnie mieszkania i domy. W tej układance domina, jeśli deweloperzy staną się niewypłacalni, to popłyną kolejne branże – budowlana, transportowa, materiałów budowlanych, itd. itp.

      Co do stóp procentowych – raczej nie będą podnoszone w obecnej sytuacji. Prędzej napędzi się inflacja, a wtedy problem historycznego zadłużenia rozwodni się w miarę utraty wartości pieniądza.

    1. O dziękuję! Widzę, że serendypia. W dzisiejszej Rzepie artykuł właśnie na ten temat. Problem w tym, że wszyscy cytują dane r/r, a nigdzie nie można zobaczyć sobie wykresu za ostatnie 10 lat, na którym można byłoby porównać sobie ceny w różnych miastach europejskich.

      Jeśli ktoś trafi na takowy wykres, to bardzo proszę o linka

  3. Mi osobiście obecne zawirowania przypominają lata 70-te (obecnie już przełom 70/80). Te zawirowania skończyły się bankructwami republik bananowych (teraz zostaną wykupione).

    Wtedy też była interwencja zbrojna: ZSRR na Afgnistan.

    1. Wiesz Sylwek, ja ostatnio tak jestem zaczytany w książkach na temat Wielkiej Depresji, że zupełnie umknął mi kryzys paliwowy ’72 – wtedy też zaczęło się od upadłości firm developerskich, ceny nieruchomości spadły bardzo drastycznie, firmy się restrukturyzowały. Dzięki za cenny komentarz – przez najbliższy weekend już wiem o czym będę czytał 🙂

      1. Może i w Polsce ceny nieruchomości się trzymają, ale pewien domek na Żoliborzu, który w 2007 roku został wystawiony na sprzedaż za 3,5 miliona nadal świeci pustkami.

        A tak na poważnie – nie mieliśmy w Polsce takiej bańki na nieruchomościach jak w Irlandii czy Hiszpanii, czy w innych państwach Europejskich. A że balon się nie napompował, to i nie było pęknięcia (jeszcze!).

        Polska tym się różni od reszty Europy, że w momencie gdy tam stale rosło, my mieliśmy nasze własne kryzysy. A i bankowość u nas znacznie bardziej konserwatywna niż w innych krajach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s