O względności czasu, czyli podsumowanie tygodnia

Ostatni tydzień strzelił jak z bata. Przypomina mi się dowcipny dowód na teorię względności – Ile trwa minuta? To zależy od tego, po której stronie drzwi od toalety się znajdujesz.

W ubiegły weekend prowadziłem szkolenie dla menedżerów w Lublinie. Hotel Mercure dobitnie ilustruje, że dla pracowników czas się zatrzymał w latach 70-tych. Odremontowano go co prawda w środku, ale wygląd pokoju to tylko jeden z kluczowych czynników sukcesu dla hotelu. Miałem wrażenie, że kelner zapyta mnie w trakcie serwowania kotleta – change money?  Ten sam problem ma hotel Grand w Sopocie – widać więc, że w pewnych organizacjach czas płynie inaczej. Z dwóch zjedzonych kotletów w lubelskim Mercure odróżnić je mogę tylko nazwą na menu – zresztą nie pamiętam co jadłem, bo smakowały tak samo jak mielony w czasach realnego socjalizmu.

Przez cały tydzień prowadziłem intensywne szkolenie z analizy kredytowej. W sali obok, równie ostro kształcili się kandydaci na doradców inwestycyjnych. Nie miałem zbytnio czasu, by korzystać z internetu, więc przez tydzień zamknięty byłem w mikroświecie Instytutu Rozwoju Biznesu.

Z perspektywy Serocka kryzysu nie widać i czas płynie bardzo szybko. Ośrodek zapełniony różnymi grupami szkoleniowymi aż miło.  W dużej mierze to zasługa funduszy unijnych, choć też czynnikiem sukcesu są ludzie i jasna strategia rozwoju. Na ulicy Wyzwolenia w Serocku doskonale widać dowody na względność czasu.

Obok siebie, w doskonałej lokalizacji stoją trzy ośrodki. W IRB czas biegnie najszybciej. Ciągle widać zmiany, co roku coś udoskonalają – co roku jest lepiej. Widać to zresztą na wypełnionym parkingu. Obok znajduje się ośrodek szkoleniowy PKO SA (ma już co prawda nowego właściciela, ale za wyjątkiem zmiany tablicy nie widać zmian). Czas biegnie tam znacznie wolniej – widać to zresztą na pustym parkingu. Najwolniej czas biegnie w ośrodku po drugiej stronie IRB. Tam czas się zatrzymał, a ośrodek od lat świeci pustkami.

Tak jak w Lublinie moją miarą czasu były zjedzone kotlety, tak w Serocku mierzę czas ilością zmieniających się samochodów. Samochody na parkingu są też dobrym miernikiem rzeczywistości ekonomicznej w innym wymiarze. W ciągu ostatniej dekady na parkingu pojawia się coraz więcej nowych marek – widać też migrację w górę. Toyota Yaris coraz częściej ustępuje miejsce bardziej luksusowym markom.

Wczoraj przebili wszystkich lekarze ginekolodzy, szkoleni przez jakąś firmę farmaceutyczną. Na parkingu pojawiły się modele nieczęsto obserwowane w ośrodku szkoleniowym – Lexus IS 250C Convertible musiał konkurować z kilkoma Porche, a i tak w mojej ocenie przegrał z nowym modelem Jaguara XJ. Jak widać wśród polskich ginekologów Mercedesy i BMW są demode.

Wczorajsze parkingowe obserwacje przekonały mnie do wyników badań prof. Czapińskiego. W jednej ze swoich prezentacji pt. „Co daje szkoła” zaprezentował pewien slajd, z którym początkowo nie mogłem się zgodzić:

Czapinski ROI

Jak widać największe zwroty z inwestycji w studia mają lekarze

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s