Mój hołd dla zmarłych górników

O wczorajszej katastrofie górniczej dowiedziałem się dopiero dziś w drodze z Warszawy do Gdańska. Przypomniała mi się moja pierwsza wizyta w kopalni i zjazd pod ziemię. Było to już kilkanaście lat temu, choć do tej pory wspomnienie tej pierwszej wizyty pozostaje w mojej pamięci. Dla większości z nas warunki w jakich pracują górnicy pozostają abstrakcją – po prostu bez fizycznego doświadczenia, trudno jest sobie wyobrazić trud ich pracy. Nawet, pomimo mechanizacji, warunki pracy pod ziemią uczą pokory.

By uczcić pamięć tragicznie zmarłych górników postanowiłem najpierw podzielić się moimi wspomnieniami, a potem zadać sobie kilka pytań, na które będę poszukiwał odpowiedzi.

Ciśnienie i oświadczenie

Pierwszy raz zjechałem pod ziemię w Kopalni Bogdanka. Przed zjazdem zostałem zważony, przebadany, zmierzono mi ciśnienie, musiałem wypełnić jakieś formularze, podpisać oświadczenia o mojej samoświadomości ryzyka – na początku myślałem, że robią to dla picu; dopiero po wizycie zrozumiałem, że była to nieodzowna konieczność.

Onuce i flanela

Po dopełnieniu formalności wydano mi onuce, gumiaki, flanelową koszulę i spodnie. Pamiętam jak dyrektor ekonomiczny kopalni uczył mnie wiązać onuce. Zadawałem sobie pytanie, czy w dobie frotowych skarpetek nie lepiej byłoby pójść z postępem. Onuce jednak doskonale się sprawdziły. Przebierając się we flanelowy garnitur narzekałem, że jest jakby trochę przyciasny. „Rozbieraj się do rosołu i się wciskaj” – usłyszałem z kabiny obok. „Na dole będzie dobry„. Kończąc wizytę musiałem trzymać ręką opadające spodnie. A przecież ja nie pracowałem pod ziemią. Byłem tylko gościem zwiedzającym kopalnię.

Kask i latarka

Przed zjazdem wydano mi z wielkiej szatni kask, akumulator do przewieszenia przez ramię i latarkę. Kaskowy szatniarz z wielką pieczołowitością spisał na formularzu numery z blaszek przytwierdzonych do tych instrumentów. W swojej głupocie zadałem pytanie, czy to dlatego, że kradną? „Nie, to dlatego, by wiedzieli kogo zbierają jak pierdolnie” – usłyszałem od mojego przewodnika. Wyobraźcie sobie proszę, że każdego dnia idziecie do pracy ze świadomością, że może być to dzień ostatni. Ta procedura spisywania numerów blaszek przypomina wam o tym codziennie.

Winda i dojście do ściany

Nie pamiętam już dzisiaj na jakiej byłem głębokości. Zjazd szybkobieżną windą wydawał się jednak bardzo długi. Wybierzcie się teraz na spacer, odmierzcie kilometr i pomyślcie jak głęboko znajdowali się górnicy w momencie tragedii. Kilometr jazdy windą!

Na dole, trzeba dojść jeszcze do ściany albo w miejsce pracy. Nie wiem jak daleko od windy znajdowali się polegli górnicy. Pamiętam, że w Bogdance miałem znaczący odcinek do przejścia. Mogą być to kilometry tunelu pod ziemią, dzielące górnika od windy, która wywiezie go w bezpieczne miejsce. Pamiętam, że sam spacer do ściany przy której pracował kombajn był dla mnie dość wyczerpujący.

Drzwi i worki z piaskiem

Idąc podziemnym tunelem pamiętam solidne drzwi i umieszczone nad nimi worki z piaskiem. Nie pamiętam już dosłownego wytłumaczenia, ale było to coś w tym stylu – „To na wypadek, gdy pierdolnie„. Nie pamiętam już, czy piasek zasypuje tunel, czy tylko gasi ogień, ale pamiętam, że te worki z piaskiem umieszczone nad drzwiami zrobiły na mnie dość przerażające wrażenie.

Pracujący kombajn i obsuwająca się ściana

Zbliżanie się do wyrobiska dało się odczuć rosnącym poziomem hałasu. Wyobraźcie sobie teraz wielką piłę tarczową, która wgryza się w ścianą węgla przesuwając się wydłuż wyrobiska. Węgiel kruszy się i spada na taśmociąg, który transportuje go do windy. (w tym momencie zabrakło mi słowa, bo taśmociąg nie jest chyba właściwym określeniem. Zacząłem szukać w googlu hasła „kombajn górniczy”, by po nitce dojść do kłębka i zobaczyłem zdjęcie, które postanowiłem umieścić tu z naruszeniem praw autorskich. Mam nadzieję, że autor i właściciel tych praw mi wybaczy, ale zdałem sobie sprawę z tego, że nie potrafię słowami opisać dobrze tego, co zobaczyłem pod ziemią. Zdjęcie to najlepiej oddaje moje wspomnienia).

kombajn górniczy
kombajn górniczy

źródło zdjęcia: http://www.teberia.pl/news.php?id=3542

Wielka piła tarczowa kruszy węgiel poruszając się wzdłuż ściany, a za nią obniżają się hydrauliczne wsporniki i przesuwają w stronę kruszonej ściany. Wsporniki te stanowią jedyny dach dla pracujących górników. Wyobraźcie sobie teraz, że macie 1 kilometr gruntu i skały nad wami. Oprócz hałasu kombajnu i taśmociągu, możecie jeszcze usłyszeć hałas i zobaczyć obsuwające się skały, które wypełniają pustkę po przesunięciu się tych hydraulicznych wsporników. „Powinieneś zobaczyć jak wygląda to na górze” powiedział mój przewodnik. „ziemia zapada się i widać gdzie pracujemy„… Przyznam, że czułem się wtedy dość przerażony. A górnicy w tych warunkach pracują.

Kufel piwa

Jak już wspomniałem, w drodze powrotnej musiałem przytrzymywać ręką spadające flanelowe spodnie. Wypociłem chyba ze dwa kilogramy w trakcie mojej podziemnej wizyty. A przecież ci ludzie pracują w takich warunkach codziennie. Pamiętam też wielki kufel piwa, który czekał na mnie w gabinecie dyrektora kopalni.  Przyznają, że było to piwo wielce zasłużone. Wypiłem jednym duszkiem.

Na zakończenie miałem zadać kilka pytań. Wspomnienie mojej pierwszej wizyty w kontekście obecnej tragedii powoduje, że nie mogę ich tutaj postawić. Być może zrobię to za kilka dni w osobnym artykule. Wszystkich czytających proszę o uczczenie pamięci zmarłych górników. Zakończę jeszcze jednym wspomnieniem jakie zostaje mi z innej kopalni „Szczęść Boże” na transparencie rozwieszonym przy wejściu do windy

Reklamy

2 thoughts on “Mój hołd dla zmarłych górników”

  1. Codziennie ginie mnóstwo ludzi, część z nich z powodu chorób zawodowych spowodowanych cięzką, wyczerpującą, a czasem po prostu niebezpieczną pracą. Nie wiem, w czym oni są gorsi od tych 12 górników, że dla nich nie urządza się dnia żałoby narodowej. A może raczej w czym górnicy byli od nich lepsi, że od wczoraj ich śmierć jest informacją dnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s