Paweł Reszka – „Chciwość”

W podtytule: „Jak nas oszukują wielkie firmy”.

W zasadzie nic więcej nie trzeba komentować. I choć autor pisał głównie o doradcach bankowych, agentach ubezpieczeniowych i o pośrednikach finansowych, to mechanizmy stosowane są także przez inne firmy. Po lekturze, każdy znajdzie zapewne przykłady jak został zrobiony w konia w podobny sposób. Z tej perspektywy, jest to lektura obowiązkowa, która dla większości z nas będzie najlepszą inwestycją w życiu.  Czytaj dalej Paweł Reszka – „Chciwość”

Dobra zmiana w podatkach

Wyczytałem właśnie, że do projektu nowelizacji Ordynacji wprowadzono przepis, zgodnie z którym podatnicy prowadzący księgi podatkowe za pomocą programów komputerowych mają być zobowiązani – bez wezwania ze strony organu podatkowego – do przekazywania drogą elektroniczną resortowi finansów danych z prowadzonej ewidencji VAT. Wygląda na to, że MF dąży do uzyskania całkowitej kontroli nad zapisami księgowymi i podatkowymi w firmach.

Podobne pomysły realizowane były w Trzeciej Rzeszy. 11 listopada 1937 roku wprowadzono tam jednolity plan kont, dzięki czemu niemiecka biurokracja miała możliwość sprawowania ścisłej kontroli podatkowej i analizowania rentowności przedsiębiorstw.

Jutro idę do biblioteki wypożyczyć „Historię społeczną Trzeciej Rzeszy” Richarda Grunbergera, bo z dnia na dzień widzę coraz więcej analogii. Wygląda na to, że IV Rzeczypospolita – świadomie bądź nieświadomie – wzoruje się na Trzeciej Rzeszy. Trzeba doczytać by przewidzieć jakie mogą być kolejne kroki.

Alphabet – wyniki pierwszego kwartału 2016

Wysłuchałem właśnie prezentacji wyników pierwszego kwartału 2016. To staje się już prawie monotonne. Wzrost przychodów w kwartale +17% r/r z 17 miliardów USD do ponad 20. Wzrost zysku netto za kwartał o 700 mln USD r/r, czyli średnio Alphabet generuje 1,4 miliarda USD zysku netto na miesiąc.

Najciekawsze jest to, że zatrudnienie r/r wzrosło z 55 tys do 64 tys osób.

Ciekawa jest też zmiana terminologii. Jeszcze rok temu mówiono głównie o Google i o jednolitym modelu biznesowym opartym na reklamie. Teraz oprócz Google i YouTube mówiono także o innych „zakładach”. Nie w znaczeniu zakładów pracy, a w znaczeniu spekulacyjnym –  jako „postawienie pieniędzy na przewidywany przebieg zdarzeń, wynik meczu, gonitwy, walki”.

bet – an act of risking a sum of money on the outcome of a future event

Jeśli ktoś zechce pobawić się w analizy, to dane źródłowe znajdują się tutaj:

https://abc.xyz/investor/news/earnings/2016/Q1_alphabet_earnings/

Geograficzne różnicowanie cen

W dzisiejszej Wyborczej ciekawy artykuł:
http://biqdata.wyborcza.pl/ceny-w-sklepach-hm-na-swiecie.

Generalnie ceny mamy prawie najniższe, choć oczywiście nasza siła nabywcza jest niższa niż w Europie Zachodniej. Ciekawe jest jednak coś innego. Na pierwszy rzut oka widać, że w każdej kategorii najdrożej jest w Chinach. Za koszulę na zdjęciu, Chińczyk musi zapłacić dwa razy tyle co Polak.

Przypomniało mi się, gdy na początku lat 90-tych pojawiły się w Polsce pierwsze sklepy Ikei – wtedy to my płaciliśmy podwójnie w porównaniu do Anglików i prawie trzy razy tyle co Francuzi. Ale wtedy w naszym kraju te sklepy były ewenementem. Do pierwszej Ikei w al. Jerozolimskich – blisko Dworca Centralnego – przyjeżdżali ludzie z całej Polski. Rodziny przyjeżdżały do Ikei tak jak Amerykanie jeżdżą do Disneylandu.

Cieszy, że teraz już ceny w tej sieci się unormowały:
http://biqdata.wyborcza.pl/czy-polscy-klienci-ikei-naprawde-przeplacaja.

Chciałbym napisać, że to dobry sygnał, że traktowani jesteśmy jako stabilny, dojrzały rynek. Prawda jest chyba inna – wydaje mi się, że polska Ikea ma po prostu dobrych menedżerów i że szwedzka centrala ma do nich zaufanie. Coś na ten temat mogę powiedzieć, bo kiedyś ich szkoliłem i nie sądzę by zaszły tam jakieś istotne zmiany.

Przy okazji, jeśli ktoś jest zainteresowany darmowym kursem z kształtowania polityki cenowej, to proszę o kontakt. W przyszłym tygodniu będę testował nowy kurs na moim nowym portalu szkoleniowym http://miropress.org/ i pierwsza edycja będzie za free. Z bloga znikną też stare artykuły, które do końca maja są jeszcze dostępne. Zgłoszenia proszę na maila, bo nie działa jeszcze funkcja automatycznego logowania.

Powiązane artykuły:
Wszystko o kształtowaniu ceny
Czynniki wpływające na ceny
Gratis, czyli polityka radykalnej ceny
Ceny a zysk – relacja pomiędzy zyskiem, wolumenem i ceną
Strategia „butiku” i „supermarketu”
Polityka cenowa w kontekście strategicznym
Cena w teorii ekonomicznej
Zarządzanie ceną w bankowości
Krótka historia wojen cenowych
Techniki kształtowania ceny

 

6,7 miliarda straty banku, który ma misję „Passion to perform”

Deutsche Bank ogłosił wczoraj, że w ubiegłym roku wygenerował 6,7 miliarda EUR straty, z zastrzeżeniem, że strata może się jeszcze pogłębić do zatwierdzenia sprawozdania finansowego 16 marca.

Czym spowodowana jest strata?

5,2 milarda EUR to koszty prawne i procesowe (głównie kary za oszukiwanie klientów i działanie na ich szkodę), jeden miliard na koszty restrukturyzacji i pół miliarda, które w ogłoszeniu zaginęło gdzieś między wersami – najprawdopodobniej strata operacyjna.

John Cryan uzasadnił tą stratę jako konieczną, by móc wreszcie realizować nową strategię 2020, która ma spowodować, że Deutsche Bank stanie się prostszą i efektywniejszą instytucją finansową z ograniczoną ilością produktów dla wybranych klientów, dla których bank będzie chciał zaoferować głębsze relacje.

Ciekaw jestem, czy za kilka lat jeszcze coś z tego banku zostanie… 28 stycznia zerkniemy na sprawozdanie finansowe za 4Q15 i zobaczymy co w cyfrach piszczy.

Źródło

Jak stracić 120 mln funtów (GBP) w pół roku

Trzeba mieć odpowiednie doświadczenie!

Według Bloomberga [źródło], trader, który w pół roku wygenerował 120 milionów funtów straty dla 5 banków podchodził do tego zadania już po raz trzeci. Poprzednio, w 2008 roku stracił 54 miliony funtów, a w 2013 roku milionów. Google twierdzi, że w Wielkiej Brytanii był powiązany z sześcioma już nieistniejącymi firmami…

Company search Alberto Statti

Cóż, ryzyko w Treasury powinno było wyłapać, że jego firmy bankrutowały już kilka razy. Tym razem podstawił swoją dziewczynę, która oficjalnie została dyrektorem firmy. Jej rodzina dostarczyła kapitał początkowy – ćwierć miliona funtów! Alberto był tylko jedynym pracownikiem zatrudnionym na podstawie umowy o pracę jako menedżer. Do pomocy miał dwóch młodszych traderów, którzy prowadzili własne działalności gospodarcze i zarabiali wyłącznie prowizję od transakcji. W sumie, handlowali mniej niż kwartał. W większości otwierali krótkie pozycje na obligacjach licząc na spadki cen. Firma mieściła się w jednym pokoju (dzielonym z inną firmą). Dziwi mnie, że w bankach dostali tak wysokie limity.

W obecnych czasach strata w wysokości 120 milionów jest prawie niezauważalna, gdy banki płacą wielomiliardowe kary, by nie przyznać się do łamania przepisów. Jest to jednak chora sytuacja. Wydaje mi się, że kluczowym czynnikiem sukcesu naszego tradera w generowaniu straty była presja na wynik w bankach. Gdy spadły stopy i zamarł handel, dealerzy banku cieszyli się chyba, że znaleźli jelenia, który chciał grać wbrew rynkowi. I tylko dlatego udało mu się tym razem dobrnąć do 120 milionów. A można było spokojnie takiej sytuacji uniknąć, gdyby zrobiono analizę 4 filarów.

 

O wycenie firm raz jeszcze

W ubiegłym tygodniu prowadziłem szkolenia, w których uczestnicy musieli m.in. wycenić nabywaną firmę. Stosowali różne techniki, by uzasadnić swoje decyzje – https://miropress.wordpress.com/finanse/wycena-spolek/

W jednej grupie, adrenalina spowodowana konkurencją i ograniczonym czasem na podjęcie decyzji przyczyniła się chyba do wyceny na poziomie wielokrotności przychodów. Grupie udało się wygrać przetarg, natomiast nie do końca wiedzieli jak wygenerować zysk na tej transakcji (ROI). W tym samym czasie, jak donosi Gazeta Wyborcza: „Bridgepoint kupuje Smyka za ponad miliard złotych„. Czytaj dalej O wycenie firm raz jeszcze