„Range” – nowy bestseller Davida Epsteina

Skończyłem właśnie słuchanie nowej książki Davida Epsteina „Range”. Stawia w niej tezę, że nie należy specjalizować się zbyt wcześnie.

Sportowcy powinni popróbować różnych sportów w młodości, zanim wybiorą koronną dyscyplinę. Tak samo muzycy powinni zacząć od nauki gry na różnych instrumentach. Najlepsi prezesi, to tacy, którzy próbowali swoich sił w wielu działach (i firmach). Wszystko opowiedziane na przykładach luźno podparte badaniami. I wszystko wbrew nowoczesnym trendom ku jak najwcześniejszej specjalizacji.

W zasadzie, to takie wołanie o powrót klasycznego modelu europejskiej edukacji.

Książka dobrze się czyta i słucha. To taka łatwa i przyjemna literatura popularnonaukowa, pisana w stylu Malcolma Gladwella i w opozycji do tez „Poza schematem”. W Amazonie dobrze się sprzedaje, więc pewnie trafi pod strzechy jako kolejny bestseller tego autora.

Do przeczytania w pierwszym półroczu.

Zrobiłem dziś listę lektur „obowiązkowych” według zapowiedzi na 2019 rok (w kolejności dat wydania):

1. Steven G. Rogelberg „The Surprising Science of Meetings” – może być ciekawa, szczególnie w części opisującej spotkania na spacerach i inne alternatywne formy. Przeczytam z ciekawością 🙂

2. Jean Case „Be Fearless” może być ciekawa, bo z recenzji wynika, że autorka definiuje 5 kluczowych czynników sukcesu: postaw dużą stawkę, weź na siebie duże ryzyko, buduj na porażkach, wychodź poza swoją strefę komfortu i odpowiednio ustawiaj priorytety. Książka polecana przez Melindę Gates.

3. Shoshana Zuboff „The Age of Surveillance Capitalism” Książka zapowiada się fascynująco – o poświęceniu prywatności dla użyteczności i co z tego może wyniknąć.

4. Clayton Christensen, Efosa Ojomo, and Karen Dillon „The Prosperity Paradox” zapowiada się na bardzo stymulującą naukową pozycję o rozwoju, innowacji, postępie i zmianie.

5. Cal Newport „Digital Minimalism” ma zachęcić nas do ograniczenia dostępu do internetu. Osobiście dojrzewam i ograniczam, więc mam nadzieję, że książka zasugeruje kilka ciekawych rozwiązań.

6. Roger McNamee „Zucked” – były mentor Marka Zuckerberga atakuje swojego „wychowanka”. Nie wiem, czego się spodziewać, ale przeczytam z obowiązku.

7. Tomas Chamorro-Premuzic „Why Do So Many Incompetent Men Become Leaders?” Nie ukrywam, że na tę książkę wyczekuję z niecierpliwością, bo ciekaw jestem jak autor rozwinął artykuł w HBR sprzed 5 lat. W wielkim skrócie, by zostać liderem potrzeba tylko narcyzmu, wiary w siebie i umiejętności autopromocji. Kompetencje są w grze o stołki niezbyt ważne. Od tego zatrudnia się specjalistów 🙂

8. James O’Toole „The Enlightened Capitalists” Ta książka wydaje się tak samo zbędna jak i programy CSR. Od zawsze wiadomo, że najlepsze biznesy powstają, jeśli kapitalista chce czynić dobrze (klientom, pracownikom, społeczności). Trąbi się o tym od lat i z różnych perspektyw, a jednak praktyka pokazuje, że aspirujący biznesmeni jakoś tego nie potrafią zrozumieć.

9. Safi Bahcall „Loonshots” Daniel Kahneman ją poleca i to dla mnie wystarczająca rekomendacja 🙂

10. Julie Zhuo „The Making of a Manager” – tu nie wiem, czego się spodziewać, oprócz tego, że książka napisana przez osobę, która w wieku 25 lat została menedżerem produktu w FB. Jeśli Sheryl Sandberg miała na to wpływ, to zbyt wiele się nie spodziewam („Lean In”).

11. Marcus Buckingham and Ashley Goodall „Nine Lies About Work” Tu mam dość spore oczekiwania, bo kiedyś uważałem pierwszą książkę Buckinghama za jedną z najważniejszych lektur biznesowych. Zobaczymy czy autorzy sprostają oczekiwaniom 🙂

12. Ben Bernanke, Timothy Geithner, and Henry Paulson „Firefighting” Tę książkę przeczytam z obowiązku, choć czytałem już indywidualne wspomnienia wszystkich trzech panów i chyba wszystkie książki, które zostały wydane o kryzysie sprzed dekady. Nie spodziewam się by wnieśli coś nowego, ale sprawdzić trzeba.

 

W poszukiwaniu Starlite – największa porażka wynalazcy XX wieku?

Obejrzałem wczoraj film dokumentalny o fryzjerze, który stworzył rewelacyjny materiał – piankę ognioodporną, która wytrzymuje temperaturę kilku tysięcy stopni. Potencjalne zastosowania od farb ognioodpornych po powłoki rakietowe. Potencjalna wartość – miliardy dolarów. Zainteresowanie od brytyjskiego ministerstwa obrony, po NASA. Niestety, w 2011 roku odszedł i prawdopodobnie tajemnicę materiału zabrał ze sobą do grobu. Nie potrafił skomercjalizować wynalazku za życia.

Córka wynalazcy twierdzi, że wie jak stworzyć Starlite. Mówi, że to produkt naturalny, którym karmili konie i psy. Kiedyś przed kamerą mówiła, że gdyby pojawił się ktoś, kto zaoferuje jej kilka milionów, to sprzedałaby formułę. Od śmierci jej taty minęło 7 lat, a nadal nie ma komercyjnego wykorzystania. Czyżby ojciec nie zdradził sekretu przed rodziną?

Od lat są na rynku tzw. farby pęczniejące (intumescent paints). Mają podobne właściwości i można je stosunkowo łatwo wyprodukować. Według profesora Miodownika, który badał Starlite – nie są to jednak te same materiały.

Polecam film. Szczególnie prezentację z jajkiem. Robi wrażenie!

I tu jeszcze wynalazca, który ma formułę na ciasto, z którego można stworzyć powłokę ablacyjną – czy to starlite? Demonstracja jest chyba nawet lepsza niż ta z jajkiem. Oceńcie sami.

Orkiestra grała, gdy Titanic tonął

Przeglądam sprawozdanie finansowe jednej z firm i przypomniała mi się historia przypisywana Lordowi Beaverbrook:

„Czy poszła by pani ze mną do łóżka za milion dolarów? Oczywiscie – odpowiada aktorka. A czy poszła by pani ze mną do łóżka za 5? – dopytuje Beaverbrook. Ależ za kogo pan mnie uważa? – odpowiada zdziwiona aktorka. To już ustaliliśmy, teraz tylko negocjujemy cenę!”

Żal, bo Titanic tonie, orkiestra gra, a właściciel sprzedaje się coraz taniej.

Czytaj dalej Orkiestra grała, gdy Titanic tonął