Fitch obniżył właśnie rating długoterminowy Nokii do BB+, a więc jako pierwsza agencja ratingowa uznał, że Nokia nie zapewnia już pewności co do spłaty kapitału i terminowej obsługi zadłużenia.
Nie mamy gwarancji co do długoterminowych perspektyw i trudno jest przewidzieć rozwój wydarzeń. Dlatego też zadłużenie Nokii zaczynamy traktować jako spekulacyjne. Dotyczy to ok. 5 miliardów euro zadłużenia.
CDS-y na obligacjach Nokii podrożały o 55 bps do 590 punktów bazowych. Cena akcji NOK na giełdzie helsińskiej spadła do 2,63 euro za sztukę i jest obecnie na poziomie z grudnia 1996 roku. Prezes Elop cofnął więc firmę już o 16 lat. Cóż, zapewne będzie niedługo persona non-grata w Finlandii.
Codziennie się czegoś uczymy. Ja wczoraj dowiedziałem się, że S&P ma kategorię ratingu SD – Selective Default. Do tej pory myślałem, że po ratingu C zawsze występuje D. Aż musiałem ściągnąć raz jeszcze metodologię ratingów. Jak się możecie domyśleć, zdziwienia nie było – o kategorii SD w oficjalnych dokumentach S&P ani słowa.
Zgodnie z oczekiwaniami agencja ratingowa Moody’s Investors Service obniżyła dziś ratingi dla 6 państw europejskich i zmieniła perspektywę dla kolejnych trzech.
Głównym powodem jest kryzys strefy euro, słabe prognozy ekonomiczne dla Europy i potencjalne problemy dla europejskich banków po ogłoszeniu niewypłacalności Grecji.
Obniżone ratingi:
Hiszpania – obniżka ratingu z A1 do A3, prognoza negatywna
Malta – obniżka ratingu z A2 do A3, prognoza negatywna
Portugalia – obniżka ratingu z Baa2 do Baa3, prognoza negatywna
Słowacja – obniżka ratingu z A1 do A2, prognoza negatywna
Słowenia – obniżka ratingu z A1 do A2, prognoza negatywna
Włochy – obniżka ratingu z A2 do A3, prognoza negatywna
Obniżka ratingów grozi także trzem kolejnym państwom, dla których Moody’s obniżył prognozę do negatywnej:
Po obniżeniu ratingu dla Francji i Austrii w piątkowy wieczór, S&P obniżyło wczoraj rating dla Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej.
Zdziwienia nie było.
Agencja zapowiadała bowiem już w grudniu, że obniżenie ratingów państw gwarantujących ten fundusz spowoduje konieczność automatycznego obniżenia ratingu EFSF. W uzasadnieniu decyzji mogliśmy przeczytać – „brakuje dodatkowych zabezpieczeń, które zrównoważyłyby utratę zdolności kredytowej gwarantów”.
Gazety jak zwykle zagrzmiały – S&P uderza w EFSF, Puls Biznesu i Bankier nazwały to „ciosem w EFSF”. Nikt jednak nie napisał, że politycy mieli świadomość takiego działania i mogli temu zapobiec – np. poprzez zwiększenie środków dla funduszu, albo dostarczenie innych gwarancji. Niestety tego nie zrobili i zapłacą za to w przyszłości.
Rynki, w przeciwieństwie do mediów, nie przejęły się zbytnio – inwestorzy mieli już tę informację od dawna zdyskontowaną w cenie. Teraz zaczęli szukać okazji do zajęcia długich pozycji.
Na marginesie, chciałbym napisać o kilku ciekawych zjawiskach, które mogliśmy zaobserwować w odniesieniu do ratingów.
Dziś wszyscy z niecierpliwością wyczekują na nowe ratingi dla państw europejskich (S&P się opóźnia), a mnie cieszy, że w ratingach państw na literkę “P” mamy najwyższą ocenę.
O tym, że pogorszą się ratingi wiadomo było już od jakiegoś czasu. Nikt jednak nie wiedział do jakiego poziomu zjadą, a to będzie miało bezpośredni wpływ na rentowność obligacji i tym samym na koszt refinansowania.
Na dodatek, dziś rano zerwano negocjacje z wierzycielami Grecji. Oficjalnie podano komunikat, że negocjacje zostały odroczone w celu przemyślenia stanowisk. Problem nie w tym, że Grecja jest niewypłacalna, tylko w tym, by nie wystąpił tzw. “Credit Default Event”, czyli oficjalne ogłoszenie tego faktu. Spowodowałoby to uruchomienie wszystkich instrumentów CDS, a to już bezpośrednio grozi globalnemu systemowi bankowemu. I być może właśnie z tego powodu Agencja S&P tak zwleka z ogłoszeniem nowych ratingów. Czytaj dalej
Pod koniec ub. roku zauważyłem dość ciekawy trend. Chyba po raz pierwszy w historii firmy globalne zaczęły uwzględniać w swoich strategiach na 2012 rok nowy cel – dywersyfikację relacji bankowych!
Tym razem nie chodzi tylko o dywersyfikację źródeł finansowania.
Głównym powodem jest ochrona płynnych aktywów (czytaj: gotówki!). Dyrektorzy finansowi zaczynają poważnie obawiać się o upadłości banków i dywersyfikują swoje przepływy przez rachunki. Uważnie też przeglądają ratingi banków, a czasem nawet zlecają analizy sprawozdań finansowych banków profesjonalnym analitykom, a to już całkiem nowe zjawisko!
Konsekwencje strategiczne dla banków będą poważne. Wygląda na to, że jeszcze nie wszyscy bankowi menedżerowie zdają sobie z tego sprawę. Największe banki stracą najwięcej, dla mniejszych banków trend ten otwiera drogę do niezaplanowanych zysków. Na pewno wygrane będą agencje ratingowe, które za nadanie ratingu kasują przecież spore pieniądze. Na pewno też w 2012 roku zaobserwujemy spore zmiany na rynku usług finansowych.
Sześć krajów z ratingiem AAA otrzyma ostrzeżenie w postaci negatywnej prognozy i ich rating może zostać obniżony jeśli europejscy przywódcy ponownie nie dojdą do porozumienia. Jak dotąd spotykali się, ogłaszali że się ze sobą w zasadzie zgadzają i podawali termin kolejnego spotkania. Wygląda na to, że cierpliwość agencji ratingowych się skończyła.
Do tego należy dodać informację opublikowaną w ubiegłym tygodniu w The Economist. W zasadzie wszystko widoczne jest jak na dłoni w jednym wykresie:
Edytor zatytułował ten wykres: “Alarm lawinowy”. W lewej kolumnie widzimy wartość obligacji wyemitowanych w tym roku przez 27 największych banków europejskich. W kolumnie prawej widzimy wartość obligacji zapadalnych w poszczególnych miesiącach przyszłego roku.
Widzimy, że począwszy od czerwca 2011 banki mają problem ze sprzedaży własnych obligacji – czytaj: z pozyskiwaniem finansowania. Oznacza to, że by utrzymać obecną akcję kredytową muszą pozyskać znacznie więcej depozytów, albo podnieść kapitał. Na kapitał banków nie ma chętnych, więc banki konkurują o depozyty. A tam, gdzie rośnie konkurencja – spadają zyski i trudniej będzie uzupełnić kapitały z zysku by za kilka lat spełnić wymogi NUK (Bazylea 3).
Problemy europejskich dziurawych budżetów przekładają się na problemy prywatnych banków, a to z kolei przekłada się dalej na problemy europejskich rządów. To taka samonapędzająca się spirala. Dlaczego?
Co prawda tylko o jeden poziom z A+ na A, ale jest to działanie wymowne – zapewne kolejna będzie Hiszpania, a wszystko przez Grecję!
Problem Włoch polega na tym, że po obniżeniu ratingu wzrasta koszt obsługi zadłużenia, a przy obecnej wielkości zadłużenia – geometrycznie wzrasta ryzyko utraty zdolności do jego obsługi.
Dziś rano, rentowność 10-letnich obligacji Włoch wzrosła o 3 punkty bazowe do 5,619%. Koszt długu jest więc o 3,85% wyższy niż dla porównywalnych obligacji niemieckich. A wszystko w ramach jednej waluty. Czytaj dalej