Musisz umieć marzyć. Marzenie nie jest łatwą umiejętnością. Wiele osób odrzuca marzenia – często dobudowując do tego swoistą ideologię. Osoby te z reguły określają się jako tzw. “realiści”.
Musisz mieć przy tym jasną wizję przyszłości – wizję, którą możesz sobie wyobrazić, poczuć, dotknąć, powąchać. Inaczej marzy się o rzeczach, których już zakosztowaliśmy, a inaczej o rzeczach, które są dla nas abstrakcją. Ja często marzę o nurkowaniu w ciekawych miejscach. Przychodzi mi to łatwo, bo nurkowałem już wielokrotnie w różnych morzach i oceanach.. Tak samo marzenie o Ferrari odbywa się inaczej po tym, gdy już się nim przejechałem. Samo zdjęcie nad biurkiem nie wystarczy. Marzę też o tym, by któregoś dnia obejść Mt. Kailash. Wiem już jak się do tego zabrać, bo byliśmy w Tybecie i wiem czego się mogę spodziewać.
Wielu coachów czy trenerów motywacyjnych każe nam zamieniać marzenia w konkretne, mierzalne cele. Same cele jednak nie wystarczą. Owszem, bywają pomocne w osiąganiu wizji, ale też koncentracja na nich może poprowadzić Cię w niewłaściwym kierunku. Trenerzy zalecają nam też, by do każdego celu przypisać datę do której powinniśmy go zrealizować. Podczas, gdy takie postępowanie funkcjonuje poprawnie w biznesie – w odniesieniu do własnej osoby może być wręcz destruktywne. Jeśli nie uda się nam osiągnąć któregoś celu cząstkowego w określonej dacie, może to dać nam uzasadnienie dla rezygnacji z konkretnego marzenia. Pomyśl też o destruktywnej funkcji stresu, który pojawia się w miarę nadchodzenia kolejnych dat, gdy widzimy jak daleko jesteśmy jeszcze od założonego celu. Być może dlatego, tak wielką mądrością jest buddyjskie twierdzenie, że nie cel jest ważny ale droga.
Nie powinno się też marzyć o pieniądzach. Pieniądze są ważne, ale są tylko narzędziem – środkiem do celu. Jeśli uczynisz z nich cel sam w sobie, to nigdy nie przyniesie Ci szczęścia. Pamiętaj, że pieniądze są tylko umownym odzwierciedleniem bogactwa. Nie można ich całkowicie odrzucić (chyba, że chcesz zostać pustelnikiem żyjącym w samotni), ale też nie można za nimi gonić bez granic. Trzeba je posiadać w ilości umożliwiającej nam spełnianie naszych marzeń. Steve Jobs powiedział, że nic mu nie przyjdzie z tego, że będzie najbogatszym trupem na cmentarzu. Zauważ, że ludzie, którzy dochodzą do prawdziwych pieniędzy, z reguły je oddają – np. Bill Gates i Warren Buffet. Karty historii świecą takimi przykładami.
Repetitio est mater studiorum. Dlatego codziennie zaplanuj sobie czas na marzenie i przywołuj swoją wizję przyszłości. Praktyka czyni mistrza. Twoje marzenia ziszczą się tym szybciej, im częściej będziesz je powtarzał. Zauważ, że mistrzowie sportu wizualizują sobie swoje osiągnięcia.
—
Wydaje mi się, że jestem dość racjonalnym człowiekiem. To co napisałem powyżej może dla niektórych zabrzmieć jak czary-mary. Nie wiem jak to działa, ale wizualizacja marzeń powoduje, że zaczynają się one ziszczać. Wizja staje się rzeczywistością.
Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że największe bariery uniemożliwiające realizację marzeń są w nas samych. Od dziecka wmawia się nam, że czegoś nie możemy dostać, zrobić, osiągnąć. Programowani jesteśmy na porażki. Jeśli wyobrażamy sobie pozytywnie nasze marzenia, to łatwiej jest nam podążać w ich kierunku.
Niezła ilustracja tego zjawiska znajduje się tutaj. Wiseman zaprojektował eksperyment, w którym udowodnił, że sami programujemy się na sukces albo porażkę. Jeśli mamy pozytywne nastawienie i wyobrażamy sobie, że nam się uda – na pewno się uda.
Na ten temat znaleźć można długą listę literatury. Ja polecam dwie pozycje, które nie wymagają zbytniego zaangażowania czasowego, a opisują ten aspekt marzeń w dość dobry sposób.
1) Lorna Byrne, Sekret.
W ostatniej dekadzie książka ta bije rekordy sprzedaży. Jeśli się nie mylę, to najpierw powstał chyba film pod tym samym tytułem, a dopiero potem mądrości różnych osób zebrane zostały w formie książkowej. Proces opisany powyżej autorka nazwała ”prawem przyciągania”.
W zasadzie każdy z nas mógłby zrobić taki film, albo taką książkę napisać. Większość ludzi jednak poddaje się zanim zacznie.
2) Paulo Coehlo, Alchemik. Teoretycznie książka ta nie ma nic wspólnego z biznesem, a jednak pokazuje jak ważny jest proces marzenia w dążeniu do celu.
Pisałem o niej na blogu. Ta prosta przypowieść zawiera w sobie bardzo cenne lekcje.
Abstrahując od warsztatu pisarza i od tego, czy jest to literatura przez wielkie czy małe “L”, książka w sposób przystępny dla pierwszoklasisty ilustruje jak ważne może być dla nas porzucenie tego, co dotychczas udało się nam osiągnąć by wyruszyć w drogę w poszukiwaniu skarbu.
Nawet jeśli tego skarbu nie uda się nam znaleźć, to jakość naszego życia będzie znacznie lepsza od tego co porzuciliśmy. Ale by tak się stało trzeba marzyć i trzeba działać.
Ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy w obliczu strachu działają i tych, którzy uciekają. Ci pierwsi z reguły odnoszą sukcesy, ci drudzy pozostają zgorzkniali, biedni i przegrani.
Tą lekcję przywołuje również mój rówieśnik, choć polecam go z pewną wstrzemięźliwością – wybrał kiedyś nieco inną, mniej chlubną drogę. Mylić się jest rzeczą ludzką, a on już swoje odpokutował.
Chciał zostać dentystą – na pierwszym wykładzie usłyszał, że złote lata dla dentystów już się skończyły i że jeśli ktoś trafił na stomatologię dla pieniędzy to znalazł się w niewłaściwym miejscu. Wyszedł. Założył biznes, który zbankrutował. Poszedł do pracy w banku, potem w biurze maklerskim by wreszcie założyć własne. Trafił do więzienia za oszukiwanie klientów. Teraz zresocjalizował się – jest mówcą motywacyjnym, coachem i trenerem biznesu. Zamówiłem właśnie jego książkę do recenzji.
—
<= Powrót do 7 rad na życie …………………………………. Naucz się asertywności =>
